W pierwszym poście na moim blogu pisałem o szukaniu rozwiązań w sytuacjach bez wyjścia. O szukaniu szczęśliwych rozwiązań. Teraz napiszę o szczęściu.
Zdarza mi się, że ludzie mówią: „Ja nie mam szczęścia.”, „Chciałbym mieć więcej szczęścia.”, lub „Znów Ci się udało, ale Ty masz szczęście.”.
W takich sytuacjach zastanawiam się, co ludzie mają na myśli, mówiąc „szczęście”? Kilka lat temu zastanawiałem się, czym jest szczęście i czym dla mnie jest szczęście. W zrozumieniu, czym jest szczęście, pomogła mi pewna metafora.
W pewnym królestwie żył dworzanin, który miał syna. Chciał on by syn został medykiem, by studiował medycynę. Syn jednak chciał zostać rycerzem. Dworzanin nie mógł w żaden sposób przekonać syna do studiowania. Pomyślał, więc że poprosi o pomoc Króla.
Młody chłopak bardzo cenił króla, więc zgodził się na rozmowę.
- Czym jest nauka? – zapytał Króla.
- Nauka to szczęście.
- A czym jest szczęście? – pytał dalej młodzieniec.
Król usiadł na tronie, pochylił głowę i zamyślił się. Poczym rzekł:
- O szczęściu mógłbym mówić kilka godzin, dni, a może nawet miesięcy. Zamiast opisywać, czym jest szczęście, pozwolę Ci doświadczyć szczęścia. Chcesz?
- Tak – odpowiedział chłopak, potakując głową.
Król dał młodzieńcowi kuchenną łyżkę, poczym powiedział:
- Weź tę łyżkę do ręki. Ja naleję Ci na nią najdroższego wina, jakie istnieje na świecie. Następnie zwiedzisz mój zamek i wrócisz do mnie. Pamiętaj tylko, że nie możesz uronić ani kropli wina.
Młodzieniec patrzył na Króla jak na dziwaka. „Czego on ode mnie chce?” – myślał. Postanowił jednak wykonać zadanie, w końcu chciał zostać zręcznym rycerzem.
Kilka godzin później chłopak wrócił. Łyżka była pełna wina.
- Brawo! Gratuluję! – krzyknął Król na jego widok – opowiadaj, co widziałeś?
- Hmmmm – chłopak milczał.
- Jak Ci się podoba mój zamek? Portrety królów? Rzeźby? Królewski ogród?
- Tak bardzo się skupiłem na łyżce z winem, że nic poza nią nie widziałem.
- Idź, zatem jeszcze raz, tylko tym razem zwiedzaj! Zwiedzaj!
Po kilku godzinach młodzieniec wrócił. Tym razem jednak zaczął z wielkim podziwem opisywać, co widział. Król słuchał i słuchał, aż w końcu spytał:
- A gdzie masz wino?
- Gdy zobaczyłem zbroje, miecze, tarcze, gdy zacząłem zwiedzać zbrojownię, to… to zapomniałem o winie – dodał ze smutkiem. – Drogi Królu – kontynuował – nie da się jednocześnie zachwycać się pięknem zamku, rozglądać się, spoglądać na sufit i chodzić tak by nie rozlać wina.
- Mój drogi chłopcze, zapewniam Cię, że jest to możliwe. Trzydzieści lat temu poprzedni król ogłosił konkurs na swojego następcę. Wówczas zgłosiło się kilkuset kandydatów. Po turnieju rycerskim zostało ich 15. Wtedy król dał im takie samo zadanie jak ja przed chwilą Tobie. Po kilku godzinach wrócili wszyscy. Pięciu porozlewało swoje wino. 10 wróciło z pełnymi łyżkami. Król spytał: „Opowiadajcie co widzieliście?”. Jeden po drugim odpowiadali:
- Hmmm.
- Ehhhh.
- Yyyyy.
- Ależ to nie możliwe….
Aż jeden z nich zaczął opisywać, co widział. Opisał każdą komnatę szczegół po szczególe. Policzył nawet wszystkie gatunki roślin w królewskim ogrodzie. Wszyscy słuchali i patrzyli z zachwytem.
- To niemożliwe. On jest tutejszy, znał wszystko zanim konkurs się rozpoczął!!! – krzyczał jeden z rycerzy.
- Milcz głupcze! – krzyknął król – Dziś w nocy moja służba poprzestawiała wszystko co było w moim zamku. Wycięła połowę roślin w ogrodzie i na ich miejsce wsadziła nowe. O świcie sam wszystko sprawdziłem, przestawiając własnoręcznie wiele przedmiotów.
Zapanowała cisza.
- Tak o to zostałem królem – oznajmił Król. – Jestem już starcem. Szukam swojego następcy i zrobiłem Ci podobny test. Przykro mi, nie wykonałeś zadania, a mogłeś zostać królem. Mogłeś być szczęśliwym człowiekiem.
Chłopak spuścił głowę i milczał. Król kontynuował:
- Mój chłopcze tajemnica szczęścia kryje się w harmonii. W pogodzeniu tego, co masz wewnątrz siebie (wino) z tym, co Cię otacza (piękno zamku). Pogodzeniu tego, co ty myślisz o sobie z tym, co inni myślą o tobie. W każdej chwili musisz podejmować decyzje, a polegać one będą na zgodzeniu Twoich przekonań z przekonaniami innych ludzi. Tylko w ten sposób możesz uniknąć buntu.
Jesteś mądrym człowiekiem, ale nie potrafisz być człowiekiem szczęśliwym. Mój następca musi być szczęśliwym człowiekiem, by lud też był szczęśliwy.
Chłopak wyszedł, ale wrócił i powiedział:
- Królu już wiem, co to jest szczęście, ale dlaczego nauka to szczęście?
- Nauka to zdobywanie wiedzy jak być szczęśliwym. Nauka to droga do szczęścia. Ucz się chłopcze jak być szczęśliwym. Uczyń swe życie szkołą bycia szczęśliwym.
Chłopiec długo pamiętał słowa Króla: „… tajemnica szczęścia kryje się w harmonii. W pogodzeniu tego, co masz wewnątrz siebie z tym, co Cię otacza.”. Zapamiętałem też i ja. Czyniąc te słowa moją definicją szczęścia, przez kilka ostatnich lata wcielałem je w życie.
W jaki sposób młodzieniec pogodził własne zdanie z przeciwną wolą ojca? W jaki sposób stawał się szczęśliwym człowiek?
Na czym polega owa spójność? Jak ją osiągać? Tego dowiesz się z kolejnym wpisów…