Życzenia Wielkanocne, czyli ciekawa historia z morałem

13 04 2009

Życzenia Wielkanocne, czyli ciekawa historia z morałem

Święta Wielkanocne to czas smutku i radości. Wielki Piątek to czas śmierci. Wielka Niedziela to czas radości – zmartwychwstania – czas cudu.

Zatem czas Świat, to czas przemiany.

Opowiem Ci więc bajkę o pewnym malutkim cudzie i znaczącej przemianie. Morał tej bajki natomiast może Ci znacząco pomóc dokonywać przemian w Twoim życiu :)

Były kiedyś dwie żabki, które wpadły do naczynia pełnego śmietany.

Od razu zdały sobie sprawę ze swej krytycznej sytuacji – niemożliwością było utrzymanie się dłuższy czas na powierzchni gęstej masy. Czuły się jak na ruchomych piaskach.

Początkowo dwie żabki przebierały łapkami w śmietanie, aby dotrzeć do brzegów naczynia. Lecz udawało im się jedynie pluskać niemal miejscu i tonąć. Czuły, że coraz trudniej wyjść na powierzchnię, bo brakowało im sił.

Jedna z nich powiedziała:

- Już dłużej nie mogę. Stąd nie ma wyjścia. W tej substancji nie da się pływać. Ponieważ i tak umrę, nie będę przedłużać mego cierpienia. Nie ma sensu daremne zużywanie sił, jeśli i tak umrzemy z wyczerpania.

Powiedziawszy to, przestała przebierać łapkami i utonęła.

Druga żabka, bardziej wytrwała bądź bardziej uparta, powie­działa:

- Nie ma stąd wyjścia! Pomimo to będę walczyć do ostatniego tchu. Nie mam zamiaru umierać ani o sekundę wcześniej od zapisanej mi godziny. Chcę żyć tak długo, jak to tylko możliwe!

Mijała godzina za godziną, a ona przebierała łapkami i chla­pała ciągle w tym samym miejscu.

Biedactwo, Nie ma szans. Szkoda jej sił… – można by rzec.

Lecz nagle, od ciągłego chlapania i ubijania łapkami, wstrząsania i trzepania, ze śmietany zrobiło się … masło!

Zdziwiona żabka ślizgając się, dotarła do brzegu na­czynia. Stamtąd łatwo już wyszła i rechocząc, radośnie wróciła do swojego domu.

Tutaj przychodzi mi na myśl morał:

Gdyby obie żabki cały czas ubijały śmietanę, to szybciej by ją ubiły i szybciej z niej wyszły :)

Zatem życzę Ci byś we Święta, jak i przez całe życie był wytrwały oraz znajdował w swoim otoczeniu ludzi, którzy Ci będą pomagać, z którymi szybciej będziesz wychodził z trudnych sytuacji i szybciej będziesz osiągał cele. Cele, które w pierwszej chwili wydają się niemożliwe.

Jeśli coś postrzegasz jako niemożliwe, to pamiętaj że to może się zmienić. Pamiętaj też, że coaching właśnie temu służy  :)

Wesołych Świąt!

Tomasz Dulewicz





2.2. Coaching i komunikacja – Cztery warstwy wypowiedzi

10 04 2009

2.2. Cztery warstwy wypowiedzi

Każda wypowiedź składa się z 4 warstw (poziomów). Są nimi (Schultz von Thun, 2001):

  1. Warstwa rzeczowa – przekazuje konkretne fakty, informacje. Odpowiada na pytanie: „Co komunikuję?”.
  2. Warstwa ujawniania się – zawiera informacje o nadawcy komunikatu oraz przedstawia emocje i uczucia jakich doświadcza nadawca. Odpowiada na pytanie: „Co przekazuję o sobie, mówiąc te słowa?”
  3. Warstwa relacji wzajemnej – przekazuje co nadawca myśli o odbiorcy, o ich relacji oraz jakie emocje budzi w im odbiorca. Mówią o tym zazwyczaj intonacja głosu, szybkość mówienie, sygnały niewerbalne. Odpowiada na pytanie: „Co myślę o odbiorcy i o wzajemnej relacji?”.
  4. Warstwa apelu – zawiera oczekiwania nadawcy wobec odbiorcy. Jest to swego rodzaju intencja wypowiedzi. Odpowiada na pytanie: „Jakiego zachowania oczekuję od odbiorcy po wysłuchaniu mojego komunikatu?”.

Każdy coach, tak samo jak trener, manager czy nauczyciel powinien komunikować się na wszystkich 4 poziomach.

Żeby zbudować trwałą relacje, opartą o współpracę trzeba komunikować się na wszystkich 4 poziomach. Mówić o:

-         faktach

-         swoich uczuciach i emocjach

-         swoich odczuciach w stosunku do relacji nadawca-odbiorca

-         swoich intencjach, oczekiwaniach co do odbiorcy

Problem w tym, że bardzo dużo osób komunikuje się tylko na pierwszym poziomie. Przekazuje suche fakty, informacje, liczby, wykresy, zależności.

Przykład:

Mąż zobaczył w zupie jakieś nowe dla niego warzywo. Smakowało mu, więc spytał z ciekawości żony:

-         Co to jest to żółte?

-         Jak Ci się nie podoba to możesz sam sobie gotować! – odpowiedziała żona i wyszła.

W jaki sposób mąż powinien zapytać o to nowe „coś” w zupie?

W bardzo prosty sposób. Zanim cokolwiek powie, powinien zastanowić się:

  1. Co chce powiedzieć żonie o tym czymś żółtym? Np. Bardzo smaczne żółte warzywo.
  2. Co czuje w tej chwili, kiedy je to coś żółtego? Np. Odczuwam wielką ciekawość czym to coś żółtego jest?
  3. Jak to coś fioletowego wpływa na jego uczucie łączące go z żoną? Np. Moja żona ugotowała mi jakąś nową potrawę – dba o mnie, zależy jej na mnie.
  4. Jaką reakcje żony chce wywołać? Np. Gotuj tego żółtego więcej w przyszłości.

Jak zatem mogłaby wyglądać jego wypowiedź, aby to wszystko przekazał i osiągnął zamierzoną intencję?

Tak:

- Bardzo smaczne żółte warzywo. Czuję, że się bardzo starasz, żeby mi jedzenie smakowało. Dbasz o mnie. (uśmiech). Jestem ciekaw co to za warzywo? Mogłabyś gotować je częściej?

Bibliografia:

1. Friedemann Schulz von Thun, (2001). Sztuka rozmawiania cz. 1. Kraków: Wydawnictwo WAM





Jaki problem ma każdy Polak?

19 02 2009

Właśnie przypomniałem sobie ciekawą i dającą do myślenia historię, którą kiedyś, gdzieś przeczytałem. Niestety już nie pamiętam gdzie. Autor pisał o tym, że stracił dużo pieniędzy, wszystko, co miał. W ciągu kilku tygodni zbankrutowała jego firma, gdyż jego wspólnicy okazali się oszustami. Co więcej musiał spłacić kredyt, który pozostał po jego firmie.

Nie miał pieniędzy. Myślał nawet o popełnieniu samobójstwa, aż pewnego dnia przeżył coś, co odmieniło jego życie…

Pewnego dnia zobaczył zdjęcie, na którym pewien mężczyzna, kobieta i dwoje dzieci siedzieli na kartonach pomiędzy torami kolejowymi. Sądząc po wyglądzie ludzi, zdarzenie miało miejsce gdzieś na bliskim wschodzie. Mężczyzna ze zdjęcia nie miał jednej ręki i jednej nogi. Zobaczywszy to nasz bohater pomyślał: „Co za głupi ludzie. Nie dość, że facet stracił rękę i nogę, to jeszcze chyba dzieci chce stracić, siedząc pomiędzy przejeżdżającymi pociągami.”

Następnie przeczytał opis zdjęcia. Dowiedział się, że mężczyzna ze zdjęcia mieszkał wcześniej z rodziną w zniszczonym podczas wojny, domu. Napadła ich jednak grupa złodziei. Wzięli, co było wartościowego, spalili ruiny domu, zgwałcili i zabili jego najstarszą córkę, a jemu dla zabawy odcięli rękę i nogę.

Teraz ludzie ci mieszkają pomiędzy torami, bo jest to bezpieczne miejsce. Bezpieczne, bo takie miejsca jak szlaki kolejowe są patrolowane przez wojska ONZ, które skutecznie odstraszają bandytów.

Wtedy nasz bohater zrozumiał pewien fakt…

Pomyślał: „Kurde, jakie ja mam problemy? Oni dopiero mają problemy. Ja nie mam tylko pieniędzy. Mam dom, ręce, nogi i całą bezpieczną rodzinę. Tamten facet mógłby tylko pomarzyć o takiej sytuacji. W porównaniu ze mną doświadczył tragedii, a wciąż żyje. Nie poddał się.

Wtedy nasz bohater zrozumiał pewien fakt… Problem jest wtedy, gdy coś nazwiemy problemem!

Od tej pory postanowił żyć. Wynegocjował z bankiem odroczenie spłaty rat oraz rozłożenie kredytu na dłuższy okres, przez co raty były niższe. Bardzo szybko znalazł pracę! W końcu przez 10 lat prowadził bardzo dobrze prosperującą firmę – był dobrym managerem, tylko wcześniej tego nie zauważał. Nie zauważał, bo przed oczami miał ostatni błąd… wspólników. Po roku pracy na kierowniczym stanowisku, odszedł z firmy i założył własną. 4 lata później miał tyle pieniędzy co w dniu bankructwa. Czyli w 5 lat zarobił tyle, ile wcześniej w 10. Dlaczego? Bo był bardziej doświadczonym człowiekiem, miał wiedzę, którą zdobył ucząc się na własnych błędach. Zrozumiał, że na błędach trzeba się uczyć.

PS. Teraz coś ode mnie. Zbankrutowałem już dwie firmy. Pierwszą po dwóch latach działalności zamknąłem z zyskiem 4000 PLN. Drugą po 8 miesiącach ze stratą 83 PLN. Mógłbym powiedzieć: jest dobrze. Jakby nie patrzeć zarobiłem 3917 PLN. Moi znajomi i bliscy jednak widzą tylko negatywne skutki i mówią znów Ci się nie udało…

Co teraz robię? Po kilku latach przerwy, planuję 3 firmę. Ta będzie lepsza, bo wiem więcej i potrafię więcej. Teraz wiem, jakie błędy popełniłem kilka lat temu i co należało zrobić by ich nie popełnić. Jednak nie rozżalam się nad nimi. Pamiętam je i pamiętam jak wiele mnie nauczyły.

Co Ty teraz możesz zrobić?

Możesz pogratulować mi podwójnego bankructwa, lub możesz wykorzystać to, co przeczytałeś:)))





Profesjonalista, amator i ekspert – jakim być człowiekiem?

19 02 2009

Profesjonalista! – Brzmi dumnie. Chciałbyś być profesjonalistą?

Zanim odpowiesz przeczytaj słowa Marka Twaina, które powiedział, gdy zarzucono mu, że jest amatorem:

„Tak jestem amatorem, a Pan profesjonalistą. Proszę jednak pamiętać, że amatorzy zbudowali arkę, a profesjonaliści Titanica. Z całym szacunkiem, wolałbym być pasażerem arki.”

Kiedyś zacząłem się zastanawiać nad tymi słowami. Nad tym czy być amatorem, czy profesjonalistą? A może kimś innym. Może ekspertem?

Czym różni się Amator od Profesjonalisty, a czym od Eksperta?

Spójnością. Harmonią tego, co ma wewnątrz siebie z tym, co na zewnątrz. Przypomnę, że spójność to umiejętność łączenia tego, co Ty myślisz o sobie z tym, co inni myślą o Tobie; łączenia tego, co Ty chcesz zrobić w danej sytuacji z tym, co inni chcą zrobić.

Amator przyjmuje za swoje wszystko to, co inni mówią, to taki w pewnym sensie konformista. Osoba, która ma małą wiedzę, małe doświadczenie, więc polega na opiniach innych ludzi. Budując arkę, patrzy na otoczenie i robi to, co otoczenie mu „mówi” (podpowiada).

Profesjonalista to osoba mającą wielką wiedzę i doświadczenie. Osoba, która w każdej sytuacji wie, co powinien zrobić. Wie też jak to zrobić. Jego wiedza i doświadczenie dają mu wielką pewność siebie. W takiej sytuacji Profesjonalista mówi wszystkim do koła, co jest najlepsze. W przeciwieństwie do amatora nie słucha innych, bo jest przekonany, że sam ma większą wiedzę. Dlaczego konstruktorzy Titanica nie przewidzieli, że Titanic uderzy w górę lodową i zatonie? Bo ich wiedza i doświadczenie mówiło im, że Titanic jest niezatapialny.

Ekspert – kimże on jest?

Ekspert to ktoś, kto ma wiedzę i doświadczenie profesjonalisty oraz posiada ciekawość świata amatora. Ekspert, gdy konstruuje Titanica polega na swojej wiedzy i umiejętnościach, lecz konfrontuje je ze zdaniem innych ludzi i z sytuacją zewnętrzną – poza biurem projektowym. Pyta marynarzy: „Co jest największym zagrożeniem na morzu?”, „Co może zatopić statek?”. W końcu wsiada na statek i wypływa w morze, obserwując otoczenie. Ekspert wie, że zaproponowane przez niego rozwiązanie musi być zgodne z otoczenie. Ekspert zwraca baczną uwagę na szczegóły, ciągle zadając sobie pytania: „Czego potrzebuję?”, „Czego chcę?”, „Czego unikam?”, „Co robię?”.

Wciągu ostatnich lat dwa razy byliśmy świadkami zwycięstwa 2 profesjonalistów… Dlaczego ani razu nie doszło do koalicji PIS – PO? Bo zwycięscy byli profesjonalistami:-)

Teraz znowu mówi się o porozumieniu PO – PIS. Przypuszczam, że jednak ono nie powstanie. Dlaczego?

Ach ten profesjonalizm :)