4.7. Eksperyment
Według wielu praktyków jak i teoretyków Gestaltu metoda fenomenologiczna oraz eksperyment są dwoma podstawowymi technikami pracy z klientem. Wszystkie inne są tylko następstwami i konsekwencjami tych dwóch. Co więcej przy użyciu tylko tych dwóch można pracować z klientem i osiągać znakomite rezultaty.
Eksperyment jest to działanie podejmowane pod wpływem chwili, które może korzystnie wpłynąć na przebieg terapii, szkolenia, lub coachingu. Może korzystnie wpłynąć, ale nie musi. Eksperyment powinien być spontaniczny i bezpośredni.
Zatem w Gestalcie NIE jest eksperymentem coś, co coach zaplanuje tydzień wcześniej i na coachingu zaproponuje klientowi. Będzie to zwykłe ćwiczenie.
Eksperyment powstaje nagle, pod wpływem aktualnych wydarzeń, słów klienta.
Np. Kiedyś byłem świadkiem coachingu grupowego, w którym jedna osoba, członek coachowanego zespołu, w pewnej chwili powiedział:
- Czuję się w tym zespole, jak bym był zgniatany przez wszystkich. Wszyscy stoicie wokół mnie i naciskacie na mnie. Ja już tak dłużej nie wytrzymam.
Wtedy coach zaproponował eksperyment:
- Marku, zaproponuję Tobie i całemu zespołowi pewien eksperyment. Będzie on polegał na tym, że Ty staniesz w środku a pozostałe osoby staną dokoła Ciebie i będą Cię naciskać prawą dłonią. Ty będziesz stawiał im opór. Marku zgadzasz się na to?
- Tak – odpowiedział marek. A ja dodam, że w Gestalcie na wszystko musisz mieć zgodę klienta. Nie robisz nic wbrew jego woli.
- A wy zgadzacie się? – coach spytał pozostałych uczestników coachingu.
- Tak – wszyscy się zgodzili.
Zaczął się eksperyment. Marek stał w środku, a wszyscy go naciskali rękami, w okolicy klatki piersiowej, barków, ramion. Marek biorąc oddech wkładał w to wiele siły, bo wszyscy naciskali jego płuca i wypychali powietrze. Po kilku oddechach, zaczął czerwienieć, ale dzielnie sobie radził.
- Spróbujcie mocniej – zachęcił coach.
Nacisnęli mocniej. Marek prężył się ze wszystkich sił, ale nie zdołał wciągnąć powietrza. Nagle stało się coś dziwnego…
Marek przestał napinać mięśnie. Rozluźnił się. Wyglądało to jak by przestał stawiać opór, poddał się. Wszyscy stojący wokół niego w jednej chwili przestali naciskać. Marek zrobił wdech zużywając bardzo mało sił.
- Marku co się stało? – zapytał coach.
- Kiedy stawiałem im opór, to oni naciskali. Im silniej się opierałem, tym silniej naciskali. Nagle uznałem, że nie dam rady. Zebrałem wszystkie siły, ale nie dałem rady. Poddałem się. Przestałem się bronić.
- I co wtedy się stało?
- Oni przestali naciskać – odpowiedział trochę zdziwiony marek.
- Co się stało jak przestali naciskać?
- Mogłem oddychać. Poczułem się lepiej, swobodniej, wolniej, jak by ich nie było.
- Mówisz jak by ich nie było. A czy odczuwałeś ich?
- Tak.
- To, co dokładnie czułeś?
- To, że są tutaj, ale i mi pozwalają być.
- Powiedziałeś, że są tutaj i Tobie, Marku, pozwalają też być. Jak się poczułeś mówiąc te słowa? – zapytał coach.
- Dobrze. Jak bym mógł je powiedzieć. Poczułem, że teraz mogę mówić, to co chcę. A wszyscy mnie słuchają, pozwalają mówić.
- Zespół przestał Cię naciskać. Tym samym pozwolił CI oddychać, a Ty poczułeś, że możesz mówić i ze zespół Cię słucha? Tak?
- Tak?
- Kto im kazał przestać?
- Nie wiem?
- Kto im pozwolił przestać?
- Nie wiem – odpowiadał niepewny i po części zagubiony Marek.
- Czy ja im pozwoliłem przestać? – spytał coach.
- Nie.
- Czy ja im kazałem przestać?
- Nie.
- Komu oni stawiali opór?
- Mi? – spytał Marek.
- Jak myślisz?
- No, mi stawiali opór.
- A komu Ty stawiałeś opór?
- Im.
- Oni Tobie stawiali opór, a Ty im. Oni tracili siły na stawiani oporu Tobie, a Ty im. Marku, kto przerwał tą sytuację?
- No, chyba ja. Bo ja przestałem na nich napierać, a oni wtedy przestali na mnie naciskać.
- Kto zatem pozwolił im przestać?
- Ja? – spytał z niedowierzaniem Marek.
- Marku! – Powiedział głośniej coach. – W tym eksperymencie przestając naciskać na nich, sprawiłeś, że oni przestali naciskać na Ciebie. Tak?
- Tak – odpowiedział Marek.
- Widzisz podobieństwo tego eksperymentu do rzeczywistej sytuacji w zespole?
- Tak.
- Na czym to podobieństwo polegała?
- W zespole oni naciskają na mnie, a ja na nich. Teraz zobaczyłem i poczułem jak się czuję na co dzień w pracy. Jest mi źle, nie mogę oddychać swobodnie, bo oni na mnie naciekają. Oni też nie czują się swobodnie, bo ja naciskam na nich. Tracę wiele sił na pracę w takich warunkach, ale oni też tracą siły na pracę ze mną…
Marek milczał. Pozostałe osoby też. Po chwili coach kontynuował:
- Marku, co możesz zrobić teraz, w rzeczywistym życiu, w rzeczywistej pracy, aby móc oddychać tak swobodnie, jak przed chwilą w eksperymencie?
- Powinienem przestać się bronić. Powinienem przestać ich atakować. Ja Was atakowałem, bo Wy mnie atakowaliście! – podniósł ton głosu Marek, jak by zaczął oskarżać zespół.
- Marku, teraz rozmawiasz ze mną. Później powiesz pozostałym osobom, co czujesz. – coach zwrócił uwagę Marka na siebie, odwrócił ją od oskarżania zespołu. – Powiedz mi, w czym widzisz podobieństwo eksperymentu do sytuacji w zespole.
- Tak jak mówiłem.
- Ja atakowałem ich, oni mnie. Ja powinienem przestać się bronić. Powinienem przestać ich atakować, a oni powinni wtedy przestać mnie atakować.
- Mówisz, że powinieneś przestać atakować. A co CHCESZ zrobić?
- Chce przestać ich atakować, bo ja ich atakuję, bo oni mnie atakują. A oni mnie atakują, bo ja ich atakuję. Mamy atak za atak. Ja chcę przestać, ale nie wiem jak to zrobić i nie wiem czy oni przestaną. – smutnym tonem oznajmił Marek.
- Nie wiesz jak przestać stawiać opór? A jak to zrobiłeś w eksperymencie?
- Po prostu przestałem.
- A co dokładnie zrobiłeś? Co przestałeś robić?
- Napierać na nich.
- Na czym polega napieranie na zespół w rzeczywistej sytuacji? – spytał coach.
Coach cały czas buduje obraz zespołu. Marek mówi „ja i oni”. Coach mówi „zespół”, „Twoja sytuacja w zespole”. Buduje obraz zespołu, którego członkiem jest Marek.
- W rzeczywistej sytuacji owo napieranie, to po prostu docinanie im, wywyższanie się ponad pozostałe osoby.
- Coś jeszcze jest owym naciskaniem na zespół?
- Może to, że jestem nie miły dla zespołu. Mało czasu poświęcam na rozmowy z członkami zespołu. Jak już rozmawiamy, to ja ucinam rozmowę. Jestem szorstki, zamknięty w sobie. Jestem poza zespołem.
- Marku, właśnie wymieniłeś to co według Ciebie jest naciskaniem na zespół. Czym natomiast zespół naciska na Ciebie?
- Tym samym. Ja izoluję się od zespołu, a zespół ode mnie i tak dalej.
- Powiedziałeś, że Ty atakujesz zespół, a zespół Ciebie. Powiedziałeś też, że chcesz to przestać. Co mógłbyś zrobić, żeby to przerwać?
- Zacząć rozmawiać z ludźmi, słuchać ich. Spędzać z nimi więcej czasu.
- Rozumiem że chcesz spędzać więcej czasu z zespołem. Tak Marku?
- Tak z zespołem. – uśmiechnął się Marek.
- Zauważyłem uśmiech na Twojej twarzy. Spostrzegłeś cos ciekawego?
- Tak. Do tej pory mówiłem „Ja i oni”. Teraz zacząłem mówić „ja w zespole” i „zespół”.
- Jak się z tym czujesz?
- Dobrze. Tak samo jak wtedy gdy przestałem napierać na nich, a oni na mnie w eksperymencie. Poczułem, że mogę oddychać, mówić. Mogę więcej mówić, rozmawiać. Jeśli w eksperymencie to zadziałało to teraz też powinno.
- Marku tego nie wiesz, ale możesz sprawdzić, co się stało tutaj. Chcesz?
- Tak.
- Jak możesz to sprawdzić najprościej?
- Nie wiem.
- Jeśli chcesz się dowiedzieć co myśli drugi człowiek, to jak w najprostszy sposób możesz to zrobić? – spytał coach.
- Zapytać go co myśli.
- Chcesz zapytać?
- Tak.
- Teraz zwrócę się do Was wszystkich, ale jednocześnie do każdego z Was osobno. Chcesz odpowiedzieć markowi? Chcesz mu powiedzieć jak Ty widzisz tą sytuację?
- Tak, Tak, Tak…. – Każdy z uczestników cochingu odpowiedział twierdząco.
Teraz członkowie zespołu mówili Markowi i coachowi, jak oni odebrali eksperyment i jak on na każdego z nich wpłynął.
Zajęło to około godziny, więc przytaczał tu tych wypowiedzi nie będę. Powiem tylko, że odczucia wszystkich osób były bardzo podobne.
„Ja atakuję Marka, bo on mnie. Marek atakuje mnie, bo ja jego. Marek atakuje nie tylko mnie, ale też innych, wiec ja trzymam z innymi. Jestem przeciwko Markowi.”
Eksperyment był bardzo pomocny. Okazał się bardzo trafiony. Jednak nie zawsze tak jest. Można dobrać eksperyment mniej celnie. Nic nie szkodzi. Zawsze można wyciągnąć wnioski z tego. Porozmawiać o nim i w wyniku tej rozmowy, może przyjdzie nam na myśl kolejny, bardziej trafiony.
Pomysł na eksperyment NIE jest ani dobry, ani zły. Pomysł eksperymentu powstaje w ułamku sekundy w głowie coacha, terapeuty, trenera. Nie ma czasu na jego przemyślenie i przeanalizowanie.
Pomysł Nie jest ani dobry ani zły. On po prostu jest „tu i teraz”. To, co może być dobre, lub złe, to sposób w jaki ów eksperyment zostanie przeprowadzony i jak zostanie omówiony.
Jeśli w tej chwili przychodzi Ci na myśl, żeby powyższy eksperyment przeprowadzić w znanym Ci zespole, to NIE planuj go teraz.
Zbierz zespół. Porozmawiaj z nimi o tym jak im jest tu i teraz, w tej konkretnej sytuacji. Poznaj ich lepiej, pozwól im poznać Ciebie i siebie nawzajem. Jeśli zauważysz, ze ktoś podobnie zachowuje się jak Marek i POWIE o tym, to dopiero wtedy możesz zaproponować eksperyment.
Prowadząc eksperyment, zapomnij o przebiegu eksperymentu z Markiem. Po prostu prowadź ten swój. On jest inny, bo inni są ludzie i inna jest sytuacja.
Jeśli poczujesz, że powinieneś coś zmienić w eksperymencie, to zmień.
Ja kilka razy robiłem ten eksperyment, ale za każdym razem był on inny.
Zdarzało się, że to tylko ja jako coach przyciskałem klienta do ściany, mówiłem coś do niego.
Zdarzało się, że klientowi zaproponowałem, aby sam ściskał siebie. Ktoś ściskał też zakręconą butelkę po wodzie mineralnej. W pewnym momencie spytałem:
- Co możesz zrobić, żeby było Ci łatwiej ścisnąć butelkę?
- Przebić ją nożyczkami – usłyszałem. Gdybym dalej poleciał schematem eksperymentu Marka, to mogłoby to się skończyć tragicznie, gdyby klient postanowił siebie, lub kogoś innego przebić nożyczkami.
Po prostu rozpocznij eksperyment „tu i teraz” oraz prowadź go „tu i teraz”. W czasie eksperymentu możesz wykorzystywać inne techniki z Gestaltu, NLP, czy czegokolwiek innego. Jednak pamiętaj o bezpieczeństwie swoim i klienta.
Jeśli uznasz, że eksperyment wymyka Ci się spod kontroli. Np. Marek jest tak naciskany, że się dusi i zaraz straci przytomność, to powiedz głośno i wyraźnie:
- STOP! Koniec eksperymentu! – zacznij odpychać osoby od Marka. Mów dalej – Jesteśmy w realnym świecie, w realnej sytuacji! Jesteśmy zespołem sprzedażowym! Eksperyment z naciskaniem Marka zakończył się!!!
W eksperymencie człowiek może wpaść w trans. Może uznać coacha za autorytet i naciskać mimo, że widzi że Marek się dusi!
Pamiętasz eksperyment Milgrama?
Jeśli nie, lub go nie znasz, to przeczytaj w wikipedii (link poniżej). Teraz powiem Ci tylko tyle, że normalni, zdrowi ludzie żyjący w społeczeństwie porażali napięciem 400V innych ludzi, bo Profesor – lekarz tak kazał. Zrzekli się odpowiedzialności. Przełożyli ją na tego co dał polecenie.
To TY prowadzisz eksperyment i cały coaching. Odpowiedzialność za cele w coachingu leży po stronie klienta, lecz odpowiedzialność za to co robisz z klientem leży po TWOJEJ stronie!
Eksperyment Milgrama w wikipedii – Link:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama
Na zakończenie napisze o jeszcze innym eksperymencie, który sam wymyśliłem i przeprowadziłem. Wymyśliłem tzn. wpadłem na niego podczas coachingu.
Mój klient powiedział mi w pewnym momencie:
- Moja praca jest jak wyciąganie drobnych z fontanny, na oczach tłumu.
- Przyszedł mi do głowy pewien eksperyment. Takie doświadczenie. Myślę, że pomogłoby nam w pracy. Mam takie pytanie: Wyciągałeś kiedyś monety z fontanny?
- Nie.
- 300 metrów stąd jest fontanna. Chcesz pójść tam ze mną i powyciągać monety, albo przynajmniej poobserwować jak inni wyciągają monety?
- Chcieć bym chciał, ale ja się wstydzę wyciągać, a nie wiem czy ktoś inny tam będzie je wyciągał. A nie wiem nawet, że tam będą monety w tej fontannie. – oznajmił pewien chęci, ale i obaw klient.
- Gwarantuję Ci, że będzie tam przynajmniej kilka monet i przynajmniej jedna osoba będzie je wyciągać?
Poszliśmy. Jak obiecałem, tak było… Wrzuciłem kilka moment do fontanny. Jak inni zobaczyli, że wrzucam, to i oni też wrzucili. Potem jacyś obcojęzyczni turyści wrzucili swoje monety.
Jednak nikt nie wyciągał. Klient też nie chciał. Ponieważ pracuję Gestaltem, to nie mogłem go zmusić. Cóż więc mi pozostało… Rozpocząć kolekcjonowanie monet od tych w fontannie;))
Kiedy ludzie zobaczyli, że facet w garniturze wyciąga monety z fontanny, to zaczęli dziwnie się patrzeć, inni uśmiechać. Inni robić zdjęcia. Potem jakieś dziecko też zaczęło. Potem mój klient zaczął wyciągać monety i robił to z uśmiechem na ustach. Kiedy monety się skończyły zaczął wrzucać, a dzieci zaczęły wyciągać – oczywiście wbrew rodzicom.
Potem siedliśmy na ławce przed fontanną i omówiliśmy to, co się stało. Klient wiele zrozumiał, wiele też z tej fontannowej lekcji zastosował w swojej pracy. Zauważył co spowodowało to, że nagle sam zaczął wyciągać monety z fontanny, to że to polubił. Odnalazł radość w czymś czego się wstydził.
Po pewnym czasie skończyliśmy sesję i odchodziliśmy od fontanny. Nagle straż miejska zatrzymała matkę, której synek wszedł do fontanny i zaczął wyciągać monety. Nic nie dała nasza interwencja. Ukarali ją mandatem.
Mój klient wyciągnął portfel i powiedział:
- Ja zapłacę. Ta lekcja nauczyła mnie więcej niż całe życie. A wszystko to przez fontannę i monety.
Klient zapłacił, a ja miałem drugi eksperyment do omówienia! Na następnej sesji omawialiśmy spontaniczne zachowanie z zapłaceniem cudzego mandatu. Odkryliśmy jeszcze jeden aspekt jego pracy, który mu przeszkadzał robić to co chciał. Czyli mówiąc gestaltowskim językiem oporów: klient dokonał Introjekcji – Wchłonął swoją pracę bez jej przemyślenia. W sytuacji z mandatem świetnie to wyszło.
A klient robiąc jeden eksperyment zrobiłem dwa, tylko o tym nie wiedział.
Pamiętaj, że eksperyment sam może się zrobić. Po prostu nagle klient coś zrobi i masz eksperyment, który teraz możesz omówić z klientem.