4.12. Coaching i Gestalt – Struktura osobowości

10 04 2009

4.12. Struktura osobowości

W psychologii postaci (Gestalcie) osobowość jest definiowana jako zbiór cech charakteru. Każda cecha ma cechę przeciwną. Obrazowo przedstawiona osobowość może wyglądać tak jak na rys. nr 1. Mamy tu 8 cech charakteru, połączonych w przeciwstawne pary:

- odwaga – strach

- dominacja – uległość

- miłość – nienawiść

- radość – smutek

Są to tylko 4 przykładowe pary cech charakteru. W rzeczywistości może ich być nawet ponad 200, zależnie od tego jak dokładny obraz osobowości danego człowieka chcemy sporządzić.

Rys. 1. Osobowość pełna (dojrzała)

Rys. 1. Osobowość pełna (dojrzała)

W środku wykresu, w miejscu gdzie wszystkie proste przecinają się, natężenie poszczególnych cech jest najmniejsze, bliskie 0. Im dalej od środka tym większe jest natężenie danej cechy.

Szary okrąg to granica maksymalnego natężenie cech.

Okrąg zielony to granica osobowości pełnej. Oznacza to, że każdy dojrzały człowiek powinien dysponować natężeniem poszczególnych cech charakteru od zera (środku wykresu), do zielonej granicy. Nie powinno ono być maksymalne, lecz dostosowane do różnych sytuacji. Powinno płynnie przechodzić od 0 do zielonej granicy. Każdy człowiek powinien też dysponować cechami przeciwnymi.

Np. Smutek u człowieka z osobowością dojrzałą (pełną) powinien być różny w różnych sytuacjach. Kiedy zgubimy zegarek, to będzie nam smutno. Kiedy nas obrazi sąsiad to może nam być smutno, ale będzie to smutek już na innym poziomie. Kiedy umrze nam matka, to też będzie nam smutno, lecz będzie to jeszcze inny smutek. Oprócz smutku powinniśmy też odczuwać radość (cechę przeciwną do smutku). Kiedy zgubimy zegarek, a chwilę później awansujemy w pracy, to powinniśmy umieć się cieszyć z tego awansu. To samo dotyczy sytuacji śmierci bliskiej osoby. Nie możemy być smutni przez całe nasze życie z powodu śmierci matki.

Przerywany czerwony okrąg, to tzw. linia Borderline. Jest to granica, której przekroczenie oznacza, iż mamy do czynienia z osobowością z pogranicza – Borderline. Człowiek taki przejawia swoje cechy charakteru w maksymalnych wielkościach, od czerwonego okręgu do szarego. Człowiek taki, albo maksymalnie kocha, albo maksymalnie nienawidzi. Zmiennie przechodzi w przeciwne, maksymalne stan. Nie potrafi trochę kochać, ani trochę nienawidzić.

W każdej smutnej okazji, reaguje maksymalnym smutkiem. Jest maksymalnie smutny, kiedy umrze mu ktoś bliski, jak i wtedy kiedy zgubi telefon itp.

Większość ludzi nie ma jednak osobowości pełnej (dojrzałej). Osobowość pełna jest ideałem, do którego należy dążyć kształtując osobowość.

W praktyce ludzie dysponują osobowościami niepełnymi. Przykłady takich osobowości przedstawiłem na rys. nr 2 i 3.

Rys. 2. Osobowość niepełna - przykład 1

Rys. 2. Osobowość niepełna - przykład 1

Dla przykładu omówię osobowość z rys. nr 2. Człowiek z taką osobowością ma duże braki w takich cechach jak uległość, strach, radość. On po prostu nie zachowuje się nigdy ulegle, ani strachliwie, ani radośnie. Jeśli osoba ta potrafi się zachowywać ulegle, strachliwie i radośnie, lecz z jakichś powodów tego nie czyni, to może pójść na coaching. Coach pomoże mu pokonać trudności, które blokują jego uległość, strach i radość. Pomoże mu stosować w praktyce, to co potrafi robić, ale tego nie czyni.

Natomiast, jeśli osoba NIE potrafi zachowywać się ulegle, strachliwie i radośnie; NIE opanowała tych umiejętności w wyniku przebywania w społeczeństwie, to coaching jej NIE pomoże. Osobie takiej o wiele bardziej może pomóc terapia.

Rys. 3. Osobowość niepełna - przykład 2

Rys. 3. Osobowość niepełna - przykład 2

Coaching NIE buduje osobowości. Tylko ją odkrywa! Pomaga stosować to, co umiemy, ale nie używamy.

Osobowość buduje życie w społeczeństwie, relacje z innymi ludźmi. Jeśli człowiek jednak w skutek rozwoju społecznego nie nabył wszystkich cech, może je budować podczas terapii. Rodzaj terapii zależy od rodzaju cech, jakie chcemy budować.

W rozwijaniu cech osobowości niepełnej pomagają również treningi interpersonalne prowadzone na procesie grupowym. Uczą one właśnie relacji społecznych opartych o emocje, uczucia, zrozumienie, zaufanie, współpracę.

Skrajny przypadek osobowości niepełnej, to osobowość uboga przedstawiona na rys. 4.Jest to człowiek, który dysponuje wszystkimi cechami tylko w bardzo małym natężeniu. Rozwiniecie jego cech charakteru jest jeszcze trudniejsze niż w przypadku człowieka z osobowością niepełną.

Rys. 4. Osobowość uboga

Rys. 4. Osobowość uboga

Osobowość coacha

Coach, tak samo jak terapeuta, manager, czy nauczyciel powinien dysponować osobowością pełną (dojrzałą). Każdy człowiek współpracującymi z ludźmi, wchodzący w interakcje z ludźmi powinien dysponować osobowością pełną. Jednak znacząca większość naszej populacji nie dysponuje osobowością pełną!

Z tej prostej przyczyny w Szkole Profesjonalnego Coachingu oprócz uczenia umiejętności prowadzenia coachingu, również kształtujemy osobowość naszych coachów. Czynimy to poprzez zajęcia prowadzone na procesie grupowym, Trening Interpersonalny, Trening Intrapersonalny oraz 20h superwizji.

Superwizja to coaching coacha, czyli doświadczony coach prowadzi coaching początkującego coacha. Coaching mający na celu rozwój umiejętności oraz cech osobowości tego ostatniego.

Osobowość coacha jest bardzo ważna, gdyż w dużej mierze decyduje ona o skuteczności i efektywności pracy coacha. Już w 1977 roku Albert Bandura (2007) potwierdził badaniami, że każdy człowiek ma dwa rodzaje oczekiwań co do skuteczności swojego działania:

- oczekiwania, co do skuteczności własnej osoby (wiara we własną osobowość);

- oczekiwania, co do skuteczności techniki, którą się posługuje (wiara w narzędzie pracy).

Jeśli w szkole coachów będziemy uczyć tylko technik i narzędzi prowadzenia coachingu, to wykształcimy coachów znających świetne metody pracy, wierzących w te metody pracy, lecz NIE wierzących w możliwości własnej osoby!

Ucząc narzędzi pracy, zaspokajamy oczekiwania co do skuteczności techniki. Lecz cocha ma jeszcze oczekiwania co do skuteczności własnej osoby. Jeśli ich nie zaspokoimy, poprzez odpowiedni rozwój osobowości, to owemu coachowi będzie brakowało pewności siebie, wiary w siebie, przekonania że potrafi prowadzić dobry coaching.

Problem, jaki dostrzegam w kształceniu coachów polega na tym, że w Polsce mamy 85 instytucji, które kształcą coachów. Są to szkoły coachów oraz studia podyplomowe z coachingu. Wszystkie te instytucje „dają” swoim uczniom narzędzia pracy coacha. Lecz TYLKO 2 kształtują również osobowość coacha. Jedną z nich jest Szkoła Profesjonalnego Coachingu, której jestem Koordynatorem.

Wybierając szkołę coachów, pamiętaj o osobowości coacha? Jeśli ją masz to możesz wybierać szkołę kierując się popularnością certyfikatu, który wydaje. Jeśli NIE masz osobowości coacha, to zamiast szkoły dającej znany certyfikat, wybierz szkołą dającą Ci przede wszystkim narzędzia i osobowość coacha. Co Ci przyjdzie z popularnego i rozpoznawalnego certyfikatu, skoro będziesz bał się prowadzić coaching?

Bibliografia:

  1. Ginger, Serge (2004). Gestalt Sztuka Kontaktu. Warszawa: Wydawnictwo Jacek Santorski & Co
  2. Bandura, Albert (2007). Teoria społecznego uczenia się. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN




4.11. Coaching i Gestalt – Komunikacja pośrednia – metafora, opowieść, historia, cytat

10 04 2009

4.11. Komunikacja pośrednia – metafora, opowieść, historia, cytat

Komunikacja bezpośrednia jest wtedy, kiedy własnymi słowami mówię, wprost co myślę, co czuję, co chcę zrobić itp.

Komunikacja pośrednia jest wtedy, gdy przytoczę cytat, opowiem historię, metaforę. Czyli wtedy, kiedy coś powiem i zostawię miejsce do zinterpretowania tego innym ludziom.

W coachingu komunikację pośrednią stosuję po to, żeby inspirować klientów.

Inspirować do wzięcia swoich losów we własne ręce, albo po prostu do mówienie;)

Kiedy klient chce bym mu doradził, powiedział co ma zrobić, to ja NIE mogę tego zrobić, bo byłbym doradcą. Prowadząc coaching jestem coachem, toteż opowiadam historię, metaforę, jakieś zdarzenie, a następnie pytam:

-         Co o tym myślisz? Co czujesz odnośnie bohaterów, zdarzeń?

Klient odpowiada i bardzo często zaczyna przenosić zdarzenia z metafory na grunt jego osobistych doświadczeń. Sam porównuje i analizuje.

Coach tylko go prowadzi pytaniami, lub innymi narzędziami, które opisałem w rozdziale 3 i 4.

Postanowiłem publikować na forum grupy różne metafory, po to, żebyś poznał przykłady.

Możesz też szukać ciekawych historii, metafor w Internecie, książkach.

Z książek polecam:

  1. „Pozwól, że ci opowiem…” – Jorge Bucay
  2. Antoni de Mello – „Przebudzenie” i inne jego książki
  3. Paulo  Coelho – „Alchemik” i inne.




4.10. Coaching i Gestalt – Teoria self

10 04 2009

4.10. Teoria self

W rozdziale 4.9. Kontakt graniczny; przedstawiłem sześć sposobów kontaktowania się z innymi ludźmi.

W tym rozdziale opiszę, z czego składa się kontakt człowieka z samym sobą.
Zobacz rysunek:

Teoria Self

Teoria Self

Jednostka składa się z 3 części:

- „JA” – wszystko to, co jest względnie stałe w człowieku, np. kolor oczu, wzrost, imię, nazwisko, charakter.

- „MNIE” – wszystko to, co szybko się zmienia, np. emocje, pragnienia, popędy, uczucia, obawy, lęki.

- „TŁO” – wszystko to, co jest w naszym otoczeniu materialnym jak i psychicznym, np. dom, praca, rodzina, sytuacja materialna, bezrobocie, przemoc.

Osoba „MNIE” – to człowiek, który jest zdominowany przez stan „MNIE”, czyli przez zmienność.

1. Kieruje się tym co zmienne, podejmuje decyzje pod wpływem chwili, emocji. Porzuca wróbla w garści, widząc w gołębia na dachu.

2. Szybko staje się tym, kim zostanie nazwana. Zostanie nazwana „Prymusem”, to szybko będzie się zachowywać jak prymus. Będzie robić to, co wypada prymusowi.

3. Jest bardzo zmienna i trudno przewidywalna. Raz popiera partię X, ale zobaczywszy reklamę partii Y, zaczyna popierać partię Y.

4. Nic NIE jest w stanie zatrzymać jej na dłużej. Ciągle zmienia to czym się zajmuje. Raz kolekcjonuje znaczki, a 2 miesiące później porzuca je dla monet. Poznaje coś nowego i to ją bardzo angażuje. Pochłania, ale na krótko. Szybko to porzuci, bo znów pozna coś nowego.

5. Kiedy osoba „MNIE” straci jakiś tytuł, lub pracę, to nic z tego sobie nie robi. Co będzie, to będzie. Idzie dalej i zaczyna pracować gdzie indziej, lub zostaje bezrobotnym. Osoba ta bardzo krótko rozpacza po stracie bliskiej osoby. Po prostu poświęca swój czas i energie bliskim, którzy są w jej otoczeniu.

Osoba „JA” – to człowiek, który jest zdominowany przez stan „JA”, czyli przez stałość, strukturę, uporządkowanie.

1. Podejmując decyzję woli to co stałe, uporządkowane. Woli wróbla w garści, niż gołębia na dachu. Zanim coś przyjmie, zaakceptuje wpierw musi to przeanalizować.

2. Kiedy zostanie nazwana „prymusem”, to będzie zaprzeczać, protestować: „Gdzie tam, ja prymusem”. Będzie chciała być dalej sobą.

3. Jest bardzo stała w swoich poglądach i łatwo przewidywalna. Jeśli popiera partię X, to nawet największe skandale z udziałem polityków partii X, NIE zrażą go do tej partii, a tym bardziej reklama partii Y.

4. Bardzo dużo czasu poświęca temu, co robi i jest bardzo wytrwała w swoich przedsięwzięciach. Jeśli w przedszkolu zbierała kapsle, to w wieku 50 lat też je zbiera, tylko teraz zbiera również monety, bo teraz ją stać na kolekcję rzadkich monet.

5. Jeśli osoba „JA” straci tytuł, pracę to bardzo ubolewa nad tym. Trudno jest jej dostosować się do nowej okoliczności. Brakuje jej starej dobrej przeszłości. Osoba „JA” chciałaby żeby wszystko było stałe, wiadome. Strata pracy, bądź bliskiej jej osoby może ja załamać na lata. Będzie dochodzić do siebie bardzo długo i często będzie potrzebowała pomocy innych osób, również terapeuty. Jednak nie będzie chciała tej pomocy, bo będzie to coś nowego dla niej. Zamiast przyjąć pomoc, będzie rozpaczać za przeszłością.

Osoba „JA-MNIE” – ma jasno rozdzielone to, co stałe i to co zmienne. „JA” i „MNIE” tej osoby znajdują się w kontakcie granicznym. Są równorzędne. Zatem jak taka osoba podejmuje decyzje? Jest stała w poglądach, czy zmienna?

To zależy od sytuacji. Raz kieruje się „JA”, raz „MNIE”. Osoba znajdująca się w wewnętrznym kontakcie granicznym szybko wybiera czy w danej sytuacji kierować się „JA” czy „MNIE”. Decyzję tą podejmuje bardzo szybko, a są one zawsze bardzo dobre.

Jeśli wybiera w danej sytuacji „JA”, to po czasie okazuje się, ze wybrała bardzo dobrze. W innej sytuacji wybiera „MNIE” i po czasie okazuje się, że wybrała bardzo dobrze.

Osoba „JA-MNIE” pytana „Jak to robi?”, odpowiada, że nie wie. Po prostu tak ma. Jedni nazywają to intuicją, a inni wiedzą, że gdy „JA” i „MNIE” są w kontakcie granicznym, to pracują najefektywniej.

„JA” nie narzuca się „MNIE”, a „MNIE” nie dominuje „JA”. „JA” i „MNIE” współpracują a NIE walczą ze sobą.

Osoba „JA-MNIE” nie ma wewnętrznych konfliktów. NIE zastanawia się: „To, a może to. Nie jednak to, a może jednak to…”.

Dzięki temu bardzo szybko podejmuje decyzje. A czyniąc to analizuje o wiele więcej aspektów niż osoba „JA”, czy „MNIE”. Osoba „JA-MNIE” jednocześnie analizuje stałość i zmienność, które są od siebie oddzielone.

U osoby „JA” analizuje „JA”, a „MNIE” mu przeszkadza.

U osoby „MNIE” analizuje „MNIE, a „JA” mu przeszkadza.

1. Kieruje się tym co zmienne i tym co stałe. Raz wybierze wróbla w garści, a raz gołębia na dachu. Jednak zawsze wybierze dobrą strategię działania.

2. Kiedy zostanie nazwana „Prymusem”, to przyjmie to i jednocześnie będzie dalej sobą.

3. W jednych kwestiach jest stała w innych zmienna. Zależy, która kwestia jest dla niej ważniejsza, bliższa. Np. całe życie jeździ samochodem tej samej marki, a w każdych wyborach głosuje na inną partię; od 30 lat jest w szczęśliwym związku z tą samą osobą, a pracę zmienia co 3 lata.

4. Jeśli zbierała kapsle, a teraz zbiera monety, to przez to, że w pewnym momencie uznała, że w kwestii kapsli już wszystko zrobiła. Spełniła swoje cele. Chciała np. mieć największą kolekcję kapsli w klasie. Osiągnęła to, wiec znalazła sobie kolejny cel. Teraz zajęła się czymś nowym i to również doprowadzi do zadawalającego ją poziomu, bo zaczynając określiła co chce osiągnąć.

5. Kiedy osoba „JA-MNIE” straci kogoś bliskiego, to rozpacza, ale jednocześnie żyje dalej. Smutek po straci bliskiej osoby trwa zazwyczaj 1 rok* (Ginger, 1996). Po czym osoba wraca do normalności. Kontaktuje się z innymi, zaczyna tworzyć nowe związki.

* 1 rok, to okres jaki potrzebują komórki kory mózgowej do stworzenia sobie nowej mapy rzeczywistości, tzn. ok. 1 roku potrzebuje ludzki mózg do nauczenia się życia bez tej osoby (Spitzer, 2007, s. 89).

M. in. dlatego też 1 rok jest czasem optymalnym dla coachingu mającego spowodować osiągniecie przez klienta głębokiej i trwałej zmiany. Jeden rok potrzebuje ludzki mózg, aby w pełni przystosować się do głębokiej i trwałej zmiany. Dla każdego człowieka czym innym jest „głęboka” zmiana. Dla jednego będzie to rzucenie palenia, a dla innego powiedzenie „przepraszam” swojemu bratu.

Osoba „X” – to człowiek, którego stany „JA” i „MNIE” ani nie rywalizują ani nie współpracują ze sobą. Jest to osoba bezradna, zagubiona, nie mająca własnego zdania. Często zdominowana przez innych ludzi. To czy kieruje się „JA”, czy „MNIE” zależy od przypadku, lub od innych ludzi. Gdy nie wie, co zrobić, to nic nie robi, lub robi to, co inni jej każą.

Jeśli podejmujesz wszystkie decyzje za swoje dziecko, to właśnie taką osobę z niego czynisz. Kiedy zacznie spotykać innych ludzi np. pójdzie do szkoły, to będzie bezradny i zagubiony. Szkoła, albo go „przełamie” i otworzy, lub pogłębi jego bezradność i zagubienie.

PS. O tym, którą osobą jesteśmy decydują nasze mechanizmy obronne. To, których mamy za dużo, a których za mało.

Bibliografia:

  1. Ginger, S. (2004). „Gestalt. Sztuka kontaktu”. Warszawa: Wydawnictwo Jacek Santorski & Co.
  2. Spitzer, M. (2007). „Jak uczy się mózg”. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN
  3. Houston, G. (2006). „Gestalt. Terapia krótkoterminowa”. Gdańsk: GWP
  4. de Mello, A. (1993). “Przebudzenie”. Poznań: Rebis




4.9. Coaching i Gestalt – Kontakt graniczny

10 04 2009

4.9. Kontakt graniczny

Formy kontaktu

Formy kontaktu


Opis rysunku:

Relacja dwojga osób może przyjąć jedną z 6 form:

  1. Izolacja (Ja sam)
  2. Separacja (Ja i On)
  3. Kontakt graniczny (Ja i Ty)
  4. Bliskość (My)
  5. Jedność (Nowi My)
  6. Wchłoniecie (Ja – niewolnik)

Często bywa tak, że kontakt dwojga osób rozpoczyna się od formy 1., a następnie kolejno przebiega przez kolejne, aż do 6.

Teraz kolejno opiszę wszystkie 6.

1. Izolacja – jest to forma kontaktu z samym sobą. Nie dostrzegam innych osób, z którymi mógłbym nawiązać relacje. Są wokół mnie inni ludzie, lecz ja NIE chcę się z nimi kontaktować.

2. Separacja – to sytuacja, kiedy to dwoje ludzi dostrzega się nawzajem. Ja jestem Tu a On jest Tam. Jednak coś ich oddziela od siebie. Zazwyczaj jest to NIEZNAJOMOŚĆ, lęk przed drugą, obcą osobą. Na tym etapie jednostki zaczynają nawiązywać kontakt. Na początku wzrokowy – po prostu spoglądają na siebie. Potem werbalny – rozmawiają. Z czasem już tak dobrze się znają, że sobie przynajmniej częściowo ufają. Wtedy zaczyna się już kolejny etap.

3. Kontakt graniczny – osoby znają się już tak dobrze, że NIE ma Ja i On, a pojawia się Ja i Ty. Jesteśmy już „na ty” i oboje jesteśmy „Tutaj”. Zanika psychologiczna przestrzeń miedzy nami. Zaczynamy się czuć bliscy sobie. Kiedy to uczucie się zaczyna nasilać, wtedy mamy już do czynienia z kolejnym etapem znajomości.

4. Bliskość – teraz już NIE ma Mnie i Ciebie, teraz już jesteśmy My. Razem robimy bardzo wiele rzeczy, np. chodzimy do kina, restauracji, na zakupy, mieszkamy razem. Odległość miedzy nami jest coraz mniejsza. Coraz rzadziej mówisz słowo „Ja”, teraz używasz słowa „My”. Używasz go nawet wtedy, kiedy tylko Ty sam coś robisz, np. mieliśmy operację – a Tylko Ciebie operowali, lub mięliśmy kontrolę – a Tylko Ciebie kontrolowali.

Ty upodabniasz się do drugiej osoby, a ona do Ciebie. Bardzo się zżywacie. Nie możecie żyć bez siebie. Powoli stajecie się prawie identyczni i wtedy zaczyna się kolejny etap.

5. Jedność – teraz jesteście niemal identyczni. Wspólne nowe poglądy, upodobania. Nawet jeśli w pewnym sensie mój pogląd trochę się różni od poglądu drugiej osoby, to i tak dojdziemy do kompromisu. Wszystko w imię naszej relacji, związku.

6. Wchłoniecie – kiedy sobie tak dochodzimy to tych wszystkich kompromisów, to w pewnym momencie zauważamy też, że dużo tracimy przez te kompromisy…

- Chciałem pojechać nad morze, żeby poleżeć sobie na plaży, a piasku. Ona chciała w góry. Pojechaliśmy więc nad może w góry, czyli na Krym. Zgodziłem się, ale na miejscu odkryłem, że plaże są kamieniste!

- Chciałem dostać podwyżkę. Szef nie chciał dać. Poszliśmy na kompromis. Dostałem awans. Problem w tym, że na nowym stanowisku mam o wiele więcej pracy, a zarobki takie same…

Szybko okazuje się, że ja tak naprawdę NIE chcę tych kompromisów, a robię je dla dobra NAS. Z czasem zaczynają mnie nawet denerwować. Chcę się zbuntować, powiedzieć, że ja też mam swoje potrzeby, ale NIE potrafię, boję się… Wtedy uświadamiasz sobie, że tak naprawdę jesteś niewolnikiem, tzn. od pewnego czasu stałeś się niewolnikiem. Z partnera, ze wspólnika stałeś się w pewnej chwili niewolnikiem. Co więcej dobrowolnym niewolnikiem. Niewolnikiem, który chce być dalej w związku i co więcej sam siebie przekonuje, że warto w nim być.

W pracy mnie wykorzystują, haruję, a oni na mnie krzyczą. Nie chcę tam pracować, ale sam siebie przekonuję, że muszę, bo przecież gdzie indziej nie znajdę pracy.

A próbowałeś szukać?

Mój wspólnik oszukuje klientów. Ja nie chcę tego robić, ale robię… Robię, bo jak przestanę to on odejdzie, a sam nie dam rady prowadzić firmy.

A co robisz jak wspólnik wyjeżdża na wakacje? Albo jak każe Ci siedzieć w biurze godzinami i wszystko załatwiać, a on gdzieś znika, bo niby ma coś ważnego do załatwienia?

Mój chłopak mnie zdradza, źle traktuję, ale jestem z nim, bo gdzie znajdę takiego drugiego?…

A po co Ci taki drugi, który Tobą gardzi i Cię zdradza?

Kontakt graniczny w relacji: coach – klient

Coach pracuje w kontakcie granicznym!

Jeżeli klient i coach znajdują się na 1, lub 2 etapie to rolą klienta jest nawiązać tak dobre relacje, aby znaleźć się na etapie 3. Kontakt graniczny.

Jeśli klient przesadza z bliskością (a są tacy), to możecie wejść w etap 4. Bliskość.

Wtedy już NIE ma klienta, NIE ma zadań klienta. Jesteście WY i są WASZE zadania. NIE ma problemów klienta, NIE ma celów klienta, tylko są WASZE problemy i WASZE cele, a klient chce żeby to coach wszystko zrobił za niego.

Klient po prostu podzielił się z coachem odpowiedzialnością za swoje czyny, lub też najzwyczajniej w świecie zaprzyjaźnił z człowiekiem, który go słuchał, rozumiał, rozmawiał z nim i poświęcał mu swój czas.

Może się też zdarzyć, że klient zakocha się w coachu i zaczniecie wchodzić na etap 5. Jedność.

O wyjście z kontaktu granicznego i wejście w Bliskość jest bardzo łatwo, kiedy coach jest współpracownikiem klienta. Np. manager coachuje swojego pracownika. Łatwo jest im przejść w „My” – zespół, nasza firma. W takiej sytuacji manager często sam podąża w kierunku „My”. Sam bierze odpowiedzialność za cele swojego pracownika i pomaga mu, lub mówi mu co ma zrobić! W takiej sytuacji jednak KOŃCZY się coaching, a ZACZYNA doradztwo, dyrektywne kierowanie. Coach już nie jest tym co pozwala podążać pracownikowi przed sobą i tylko patrzy czy pracownik nie błądzi. Teraz coach bierze pracownika za rękę i prowadzi go za sobą. Równocześnie przestaje być coachem, mimo iż mówi, że prowadzi coaching.

Coach i klient to NIE zespół, to NIE rodzina!!!

Podczas coachingu, coach jest sobą, a klient sobą. NIE ma części wspólnej. NIE ma nowego tworu, który istnieje na coachingu.

Coach i klient to dwaj ludzie, którzy się spotykają, aby pogadać o kliencie i popracować nad celami klienta. Jednak robią to w układzie „Ja i Ty”.

Kiedy wejdą w układ „My”, to albo się zaprzyjaźnią towarzysko i razem nie tylko na coaching będą chodzić, ale też na mecze, na piwo, do kina…

Albo się zaprzyjaźnią zawodowo i razem będą ratować zaległe projekty pracownika, razem planować nowe projekty pracownika i razem je wykonywać.

Coach stanie się takim samym pracownikiem jak klient, tylko ciut wyżej będzie w hierarchii, ale to pewnie przez to, że jest managerem.

Kontakt graniczny w relacji: klient – otoczenie

Bardzo często do coacha przychodzą osoby, których problemem jest przebywanie na niewłaściwym etapie kontktu z otoczeniem. Przychodzą do coacha mając cel: „Lepiej dogadywać się z pracownikami”, „Lepiej komunikować się ze znajomymi”, „Rozstać się z mężem”, „Zostawić wspólnika”.

Ich problem jest w zasadzie jeden:

„Wejść na właściwy etap kontaktu.”

Jeśli celem klienta jest „Lepiej dogadywać się z pracownikami”, lub „Lepiej komunikować się ze znajomymi” to cel ta naprawdę brzmi: „Wprowadź klienta na poziom Kontaktu granicznego z otoczeniem”.

Klient ma słabe relacje z pracownikami, bo jest na etapie Separacji.

Jeśli cel klienta brzmi: „Rozstać się z mężem”, „Zostawić wspólnika”, to tak naprawdę brzmi: „Wprowadź klienta na poziom kontaktu granicznego z otoczeniem”.

Klient prawdopodobnie znajduje się na etapie Wchłonięcia. Jest wchłonięty, lub sam wchłonął drugą osobę i teraz dziwi się, że ta osoba jest strasznie bezradna.

W różnych rodzajach coachingu, różnie posługuję się kontaktem granicznym. Inaczej go stosuję w life-coachingu, a inaczej w coachingu biznesowym.

W negocjacji, sprzedaży, konkurencji, promocji często etap 4. Bliskość ma 4 formy:

1. Wchodzę bez pytania na teren drugiej osoby i narzucam jej swoje zdanie.

2. Pozwalam, aby druga osoba wchłonęła mnie, wpuściła na swój teren i tam niczym koń trojański zaczynam swoją operację pod tytułem „Narzucam własne zdanie”.

3. Wciągam osobę na mój teren i kiedy ta poczuje się „mniejsza”, zagubiona to narzucam jej swoje zdanie.

4. Pozwalam osobie wejść na mój teren, zachęcam ja do tego, a gdy już wpadnie w moją sieć, to stawiam ją pod murem i rozpoczynam operację pod tytułem „Narzucam własne zdanie”.

Ale o to już temat na inną rozmowę:))

PS. Teraz przeanalizuj wszystkie swoje relacje, kontakty z innymi ludźmi. Na jakich etapach jesteś? Jesteś w kontakcie granicznym, czy może jesteś samotnikiem, albo już niewolnikiem?





4.8. Coaching i Gestalt – Paradoksalna teoria zmiany Arnold’a Beisser’a

10 04 2009

4.8. Paradoksalna teoria zmiany Arnold’a Beisser’a*

Według paradoksalnej teoria zmiany Arnold’a Beisser’a zmiana o wiele szybciej następuje, kiedy człowiek zaakceptuje to co jest i zapyta się „Co dalej?”, niż gdy usilnie zabiega o zmianę.

Jeśli jestem alkoholikiem, to będę mógł to zmienić. Dopóki uważam, że nim nie jestem, to nie mam co zmieniać.

Kiedy chcę przestać pić i usilnie o to zabiegam, to przestaję pić, ale z reguły na trochę. Dlaczego? Bo moim celem jest przestać pić.

Przestaję, ale wracam do picia, bo ciągle jestem alkoholikiem, ale się do tego nie przyznaję, nie akceptuję tego. Nie zmieniam więc tego.

Taka forma zmiany jest charakterystyczna nie tylko dla Gestaltu, ale również podejścia skoncentrowanego na kliencie Carla Rogersa.

Zmiana ta jest bardzo podobna do Cyklu zmiany, który opisałem w artykule 1.1.

Dla mnie korzystanie z tej teorii jest jednym z fundamentalnych kamieni mojej pracy jako coacha.

Prawie zawsze od niej zaczynam. Nie oznacza to, że na niej kończę. Jako rozwinięcie, takie wspomagacie, wykorzystuję różne techniki i ćwiczenia z NLP. Jednak to już inna historia.

Fundamentalny kamień zmiany, z którego korzystam znasz.

*Źródło:Beisser, A. (1970). The Paradoxical Theory of Change. W: J. Fa, I. Shepherd, Gestalt Therapy Now. Palo Alto, CA: Science and Bahavior Books.

Tutaj omówienie w języku angielskim:

http://www.gestalt.org/arnie.htm





4.7. Coaching i Gestalt – Eksperyment

10 04 2009

4.7. Eksperyment

Według wielu praktyków jak i teoretyków Gestaltu metoda fenomenologiczna oraz eksperyment są dwoma podstawowymi technikami pracy z klientem. Wszystkie inne są tylko następstwami i konsekwencjami tych dwóch. Co więcej przy użyciu tylko tych dwóch można pracować z klientem i osiągać znakomite rezultaty.

Eksperyment jest to działanie podejmowane pod wpływem chwili, które może korzystnie wpłynąć na przebieg terapii, szkolenia, lub coachingu. Może korzystnie wpłynąć, ale nie musi. Eksperyment powinien być spontaniczny i bezpośredni.

Zatem w Gestalcie NIE jest eksperymentem coś, co coach zaplanuje tydzień wcześniej i na coachingu zaproponuje klientowi. Będzie to zwykłe ćwiczenie.

Eksperyment powstaje nagle, pod wpływem aktualnych wydarzeń, słów klienta.

Np. Kiedyś byłem świadkiem coachingu grupowego, w którym jedna osoba, członek coachowanego zespołu, w pewnej chwili powiedział:

- Czuję się w tym zespole, jak bym był zgniatany przez wszystkich. Wszyscy stoicie wokół mnie i naciskacie na mnie. Ja już tak dłużej nie wytrzymam.

Wtedy coach zaproponował eksperyment:

-         Marku, zaproponuję Tobie i całemu zespołowi pewien eksperyment. Będzie on polegał na tym, że Ty staniesz w środku a pozostałe osoby staną dokoła Ciebie i będą Cię naciskać prawą dłonią. Ty będziesz stawiał im opór. Marku zgadzasz się na to?

-         Tak – odpowiedział marek. A ja dodam, że w Gestalcie na wszystko musisz mieć zgodę klienta. Nie robisz nic wbrew jego woli.

-         A wy zgadzacie się? – coach spytał pozostałych uczestników coachingu.

-         Tak – wszyscy się zgodzili.

Zaczął się eksperyment. Marek stał w środku, a wszyscy go naciskali rękami, w okolicy klatki piersiowej, barków, ramion. Marek biorąc oddech wkładał w to wiele siły, bo wszyscy naciskali jego płuca i wypychali powietrze. Po kilku oddechach, zaczął czerwienieć, ale dzielnie sobie radził.

-         Spróbujcie mocniej – zachęcił coach.

Nacisnęli mocniej. Marek prężył się ze wszystkich sił, ale nie zdołał wciągnąć powietrza. Nagle stało się coś dziwnego…

Marek przestał napinać mięśnie. Rozluźnił się. Wyglądało to jak by przestał stawiać opór, poddał się. Wszyscy stojący wokół niego w jednej chwili przestali naciskać. Marek zrobił wdech zużywając bardzo mało sił.

-         Marku co się stało? – zapytał coach.

-         Kiedy stawiałem im opór, to oni naciskali. Im silniej się opierałem, tym silniej naciskali. Nagle uznałem, że nie dam rady. Zebrałem wszystkie siły, ale nie dałem rady. Poddałem się. Przestałem się bronić.

-         I co wtedy się stało?

-         Oni przestali naciskać – odpowiedział trochę zdziwiony marek.

-         Co się stało jak przestali naciskać?

-         Mogłem oddychać. Poczułem się lepiej, swobodniej, wolniej, jak by ich nie było.

-         Mówisz jak by ich nie było. A czy odczuwałeś ich?

-         Tak.

-         To, co dokładnie czułeś?

-         To, że są tutaj, ale i mi pozwalają być.

-         Powiedziałeś, że są tutaj i Tobie, Marku, pozwalają też być. Jak się poczułeś mówiąc te słowa? – zapytał coach.

-         Dobrze. Jak bym mógł je powiedzieć. Poczułem, że teraz mogę mówić, to co chcę. A wszyscy mnie słuchają, pozwalają mówić.

-         Zespół przestał Cię naciskać. Tym samym pozwolił CI oddychać, a Ty poczułeś, że możesz mówić i ze zespół Cię słucha? Tak?

-         Tak?

-         Kto im kazał przestać?

-         Nie wiem?

-         Kto im pozwolił przestać?

-         Nie wiem – odpowiadał niepewny i po części zagubiony Marek.

-         Czy ja im pozwoliłem przestać? – spytał coach.

-         Nie.

-         Czy ja im kazałem przestać?

-         Nie.

-         Komu oni stawiali opór?

-         Mi? – spytał Marek.

-         Jak myślisz?

-         No, mi stawiali opór.

-         A komu Ty stawiałeś opór?

-         Im.

-         Oni Tobie stawiali opór, a Ty im. Oni tracili siły na stawiani oporu Tobie, a Ty im. Marku, kto przerwał tą sytuację?

-         No, chyba ja. Bo ja przestałem na nich napierać, a oni wtedy przestali na mnie naciskać.

-         Kto zatem pozwolił im przestać?

-         Ja? – spytał z niedowierzaniem Marek.

-         Marku! – Powiedział głośniej coach. – W tym eksperymencie przestając naciskać na nich, sprawiłeś, że oni przestali naciskać na Ciebie. Tak?

-         Tak – odpowiedział Marek.

-         Widzisz podobieństwo tego eksperymentu do rzeczywistej sytuacji w zespole?

-         Tak.

-         Na czym to podobieństwo polegała?

-         W zespole oni naciskają na mnie, a ja na nich. Teraz zobaczyłem i poczułem jak się czuję na co dzień w pracy. Jest mi źle, nie mogę oddychać swobodnie, bo oni na mnie naciekają. Oni też nie czują się swobodnie, bo ja naciskam na nich. Tracę wiele sił na pracę w takich warunkach, ale oni też tracą siły na pracę ze mną…

Marek milczał. Pozostałe osoby też. Po chwili coach kontynuował:

-         Marku, co możesz zrobić teraz, w rzeczywistym życiu, w rzeczywistej pracy, aby móc oddychać tak swobodnie, jak przed chwilą w eksperymencie?

-         Powinienem przestać się bronić. Powinienem przestać ich atakować. Ja Was atakowałem, bo Wy mnie atakowaliście! – podniósł ton głosu Marek, jak by zaczął oskarżać zespół.

-         Marku, teraz rozmawiasz ze mną. Później powiesz pozostałym osobom, co czujesz. – coach zwrócił uwagę Marka na siebie, odwrócił ją od oskarżania zespołu. – Powiedz mi, w czym widzisz podobieństwo eksperymentu do sytuacji w zespole.

-         Tak jak mówiłem.

-         Ja atakowałem ich, oni mnie. Ja powinienem przestać się bronić. Powinienem przestać ich atakować, a oni powinni wtedy przestać mnie atakować.

-         Mówisz, że powinieneś przestać atakować. A co CHCESZ zrobić?

-         Chce przestać ich atakować, bo ja ich atakuję, bo oni mnie atakują. A oni mnie atakują, bo ja ich atakuję. Mamy atak za atak. Ja chcę przestać, ale nie wiem jak to zrobić i nie wiem czy oni przestaną. – smutnym tonem oznajmił Marek.

-         Nie wiesz jak przestać stawiać opór? A jak to zrobiłeś w eksperymencie?

-         Po prostu przestałem.

-         A co dokładnie zrobiłeś? Co przestałeś robić?

-         Napierać na nich.

-         Na czym polega napieranie na zespół w rzeczywistej sytuacji? – spytał coach.

Coach cały czas buduje obraz zespołu. Marek mówi „ja i oni”. Coach mówi „zespół”, „Twoja sytuacja w zespole”. Buduje obraz zespołu, którego członkiem jest Marek.

-         W rzeczywistej sytuacji owo napieranie, to po prostu docinanie im, wywyższanie się ponad pozostałe osoby.

-         Coś jeszcze jest owym naciskaniem na zespół?

-         Może to, że jestem nie miły dla zespołu. Mało czasu poświęcam na rozmowy z członkami zespołu. Jak już rozmawiamy, to ja ucinam rozmowę. Jestem szorstki, zamknięty w sobie. Jestem poza zespołem.

-         Marku, właśnie wymieniłeś to co według Ciebie jest naciskaniem na zespół. Czym natomiast zespół naciska na Ciebie?

-         Tym samym. Ja izoluję się od zespołu, a zespół ode mnie i tak dalej.

-         Powiedziałeś, że Ty atakujesz zespół, a zespół Ciebie. Powiedziałeś też, że chcesz to przestać. Co mógłbyś zrobić, żeby to przerwać?

-         Zacząć rozmawiać z ludźmi, słuchać ich. Spędzać z nimi więcej czasu.

-         Rozumiem że chcesz spędzać więcej czasu z zespołem. Tak Marku?

-         Tak z zespołem. – uśmiechnął się Marek.

-         Zauważyłem uśmiech na Twojej twarzy. Spostrzegłeś cos ciekawego?

-         Tak. Do tej pory mówiłem „Ja i oni”. Teraz zacząłem mówić „ja w zespole” i „zespół”.

-         Jak się z tym czujesz?

-         Dobrze. Tak samo jak wtedy gdy przestałem napierać na nich, a oni na mnie w eksperymencie. Poczułem, że mogę oddychać, mówić. Mogę więcej mówić, rozmawiać. Jeśli w eksperymencie to zadziałało to teraz też powinno.

-         Marku tego nie wiesz, ale możesz sprawdzić, co się stało tutaj. Chcesz?

-         Tak.

-         Jak możesz to sprawdzić najprościej?

-         Nie wiem.

-         Jeśli chcesz się dowiedzieć co myśli drugi człowiek, to jak w najprostszy sposób możesz to zrobić? – spytał coach.

-         Zapytać go co myśli.

-         Chcesz zapytać?

-         Tak.

-         Teraz zwrócę się do Was wszystkich, ale jednocześnie do każdego z Was osobno. Chcesz odpowiedzieć markowi? Chcesz mu powiedzieć jak Ty widzisz tą sytuację?

-         Tak, Tak, Tak…. – Każdy z uczestników cochingu odpowiedział twierdząco.

Teraz członkowie zespołu mówili Markowi i coachowi, jak oni odebrali eksperyment i jak on na każdego z nich wpłynął.

Zajęło to około godziny, więc przytaczał tu tych wypowiedzi nie będę. Powiem tylko, że odczucia wszystkich osób były bardzo podobne.

„Ja atakuję Marka, bo on mnie. Marek atakuje mnie, bo ja jego. Marek atakuje nie tylko mnie, ale też innych, wiec ja trzymam z innymi. Jestem przeciwko Markowi.”

Eksperyment był bardzo pomocny. Okazał się bardzo trafiony. Jednak nie zawsze tak jest. Można dobrać eksperyment mniej celnie. Nic nie szkodzi. Zawsze można wyciągnąć wnioski z tego. Porozmawiać o nim i w wyniku tej rozmowy, może przyjdzie nam na myśl kolejny, bardziej trafiony.

Pomysł na eksperyment NIE jest ani dobry, ani zły. Pomysł eksperymentu powstaje w ułamku sekundy w głowie coacha, terapeuty, trenera. Nie ma czasu na jego przemyślenie i przeanalizowanie.

Pomysł Nie jest ani dobry ani zły. On po prostu jest „tu i teraz”. To, co może być dobre, lub złe, to sposób w jaki ów eksperyment zostanie przeprowadzony i jak zostanie omówiony.

Jeśli w tej chwili przychodzi Ci na myśl, żeby powyższy eksperyment przeprowadzić w znanym Ci zespole, to NIE planuj go teraz.

Zbierz zespół. Porozmawiaj z nimi o tym jak im jest tu i teraz, w tej konkretnej sytuacji. Poznaj ich lepiej, pozwól im poznać Ciebie i siebie nawzajem. Jeśli zauważysz, ze ktoś podobnie zachowuje się jak Marek i POWIE o tym, to dopiero wtedy możesz zaproponować eksperyment.

Prowadząc eksperyment, zapomnij o przebiegu eksperymentu z Markiem. Po prostu prowadź ten swój. On jest inny, bo inni są ludzie i inna jest sytuacja.

Jeśli poczujesz, że powinieneś coś zmienić w eksperymencie, to zmień.

Ja kilka razy robiłem ten eksperyment, ale za każdym razem był on inny.

Zdarzało się, że to tylko ja jako coach przyciskałem klienta do ściany, mówiłem coś do niego.

Zdarzało się, że klientowi zaproponowałem, aby sam ściskał siebie. Ktoś ściskał też zakręconą butelkę po wodzie mineralnej. W pewnym momencie spytałem:

-         Co możesz zrobić, żeby było Ci łatwiej ścisnąć butelkę?

-         Przebić ją nożyczkami – usłyszałem. Gdybym dalej poleciał schematem eksperymentu Marka, to mogłoby to się skończyć tragicznie, gdyby klient postanowił siebie, lub kogoś innego przebić nożyczkami.

Po prostu rozpocznij eksperyment „tu i teraz” oraz prowadź go „tu i teraz”. W czasie eksperymentu możesz wykorzystywać inne techniki z Gestaltu, NLP, czy czegokolwiek innego. Jednak pamiętaj o bezpieczeństwie swoim i klienta.

Jeśli uznasz, że eksperyment wymyka Ci się spod kontroli. Np. Marek jest tak naciskany, że się dusi i zaraz straci przytomność, to powiedz głośno i wyraźnie:

-         STOP! Koniec eksperymentu! – zacznij odpychać osoby od Marka. Mów dalej – Jesteśmy w realnym świecie, w realnej sytuacji! Jesteśmy zespołem sprzedażowym! Eksperyment z naciskaniem Marka zakończył się!!!

W eksperymencie człowiek może wpaść w trans. Może uznać coacha za autorytet i naciskać mimo, że widzi że Marek się dusi!

Pamiętasz eksperyment Milgrama?

Jeśli nie, lub go nie znasz, to przeczytaj w wikipedii (link poniżej). Teraz powiem Ci tylko tyle, że normalni, zdrowi ludzie żyjący w społeczeństwie porażali napięciem 400V innych ludzi, bo Profesor – lekarz tak kazał. Zrzekli się odpowiedzialności. Przełożyli ją na tego co dał polecenie.

To TY prowadzisz eksperyment i cały coaching. Odpowiedzialność za cele w coachingu leży po stronie klienta, lecz odpowiedzialność za to co robisz z klientem leży po TWOJEJ stronie!

Eksperyment Milgrama w wikipedii – Link:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama

Na zakończenie napisze o jeszcze innym eksperymencie, który sam wymyśliłem i przeprowadziłem. Wymyśliłem tzn. wpadłem na niego podczas coachingu.

Mój klient powiedział mi w pewnym momencie:

-         Moja praca jest jak wyciąganie drobnych z fontanny, na oczach tłumu.

-         Przyszedł mi do głowy pewien eksperyment. Takie doświadczenie. Myślę, że pomogłoby nam w pracy. Mam takie pytanie: Wyciągałeś kiedyś monety z fontanny?

-         Nie.

-         300 metrów stąd jest fontanna. Chcesz pójść tam ze mną i powyciągać monety, albo przynajmniej poobserwować jak inni wyciągają monety?

-         Chcieć bym chciał, ale ja się wstydzę wyciągać, a nie wiem czy ktoś inny tam będzie je wyciągał. A nie wiem nawet, że tam będą monety w tej fontannie. – oznajmił pewien chęci, ale i obaw klient.

-         Gwarantuję Ci, że będzie tam przynajmniej kilka monet i przynajmniej jedna osoba będzie je wyciągać?

Poszliśmy. Jak obiecałem, tak było… Wrzuciłem kilka moment do fontanny. Jak inni zobaczyli, że wrzucam, to i oni też wrzucili. Potem jacyś obcojęzyczni turyści wrzucili swoje monety.

Jednak nikt nie wyciągał. Klient też nie chciał. Ponieważ pracuję Gestaltem, to nie mogłem go zmusić. Cóż więc mi pozostało… Rozpocząć kolekcjonowanie monet od tych w fontannie;))

Kiedy ludzie zobaczyli, że facet w garniturze wyciąga monety z fontanny, to zaczęli dziwnie się patrzeć, inni uśmiechać. Inni robić zdjęcia. Potem jakieś dziecko też zaczęło. Potem mój klient zaczął wyciągać monety i robił to z uśmiechem na ustach. Kiedy monety się skończyły zaczął wrzucać, a dzieci zaczęły wyciągać – oczywiście wbrew rodzicom.

Potem siedliśmy na ławce przed fontanną i omówiliśmy to, co się stało. Klient wiele zrozumiał, wiele też z tej fontannowej lekcji zastosował w swojej pracy. Zauważył co spowodowało to, że nagle sam zaczął wyciągać monety z fontanny, to że to polubił. Odnalazł radość w czymś czego się wstydził.

Po pewnym czasie skończyliśmy sesję i odchodziliśmy od fontanny. Nagle straż miejska zatrzymała matkę, której synek wszedł do fontanny i zaczął wyciągać monety. Nic nie dała nasza interwencja. Ukarali ją mandatem.

Mój klient wyciągnął portfel i powiedział:

-         Ja zapłacę. Ta lekcja nauczyła mnie więcej niż całe życie. A wszystko to przez fontannę i monety.

Klient zapłacił, a ja miałem drugi eksperyment do omówienia! Na następnej sesji omawialiśmy spontaniczne zachowanie z zapłaceniem cudzego mandatu. Odkryliśmy jeszcze jeden aspekt jego pracy, który mu przeszkadzał robić to co chciał. Czyli mówiąc gestaltowskim językiem oporów: klient dokonał Introjekcji – Wchłonął swoją pracę bez jej przemyślenia. W sytuacji z mandatem świetnie to wyszło.

A klient robiąc jeden eksperyment zrobiłem dwa, tylko o tym nie wiedział.

Pamiętaj, że eksperyment sam może się zrobić. Po prostu nagle klient coś zrobi i masz eksperyment, który teraz możesz omówić z klientem.





4.6. Coaching i Gestalt – Metoda fenomenologiczna

10 04 2009

4.6. Metoda fenomenologiczna

Nazwa skomplikowana, dlatego ja kiedyś nazwałem sobie tą metodę, metodą „Co czuję, czego potrzebuję”.

Metoda fenomenologiczna jest przeciwieństwem interpretacji.

Klientka opowiadając o swoim szefie. Mówi do coacha bardzo szybko, używając niecenzuralnych słów, urywając zdania w połowie.

Coach może to zinterpretować i powiedzieć:

„Widzę, że jesteś zdenerwowana i rozdrażniona. Przez to pewnie używasz takich słów i mówisz tak szybko. To niestety sprawia, że Cię nie rozumiem. Mogła byś mówić wolniej i nie używać takich słów?”.

Coach może też posłużyć się gestaltowską metodą fenomenologiczną (metoda co czuję, czego potrzebuję) i powiedzieć:

„Kiedy mówisz o tym niespodziewanym zachowaniu Twojego szefa, czuję pewien rodzaj zaniepokojenia i zagubienia. Słyszę, też Twój szybki sposób mówienia i niecenzuralne słowa. Czuję się nieswojo. Chyba muszę bardziej się skoncentrować, żeby zrozumieć całą historię, którą opowiadasz.”

W drugiej sytuacji coach NIE interpretował informacji, które usłyszał. Powiedział tylko i aż tylko o tym jak te informacje wpływają na niego i jak na relację pomiędzy nimi (relację coach – klient).

Pamiętasz pytania: „Co czuję?”, „Czego potrzebuję?”, o których pisałem wcześniej?

Coach właśnie powiedział klientce co on czuje i czego potrzebuje;))

Jaka jest różnica pomiędzy interpretacją i metodą fenomenologiczną?

Jak źle zinterpretujesz, zachowanie klienta, to możesz go urazić. Jak źle zinterpretujesz jego zachowanie i go urazisz podczas pierwszego kontaktu, to on pójdzie do innego coacha, albo będzie tzw. Trudnym klientem.

Jak powiesz mu o tym co się tu właśnie stało, jak to wpłynęło na Ciebie i jak na relację coach-klient, to klient na pewno się nie poczuje urażony. Klient otrzyma informację zwrotną o tym co się stało i jak to wpłynęło na coacha i relację coacha do klienta. Mają tę informację, o wiele chętniej będzie chciał się zmienić, tak by coachowi lepiej się pracowało, niż wtedy gdy coach powie mu zmień się, bo mi to przeszkadza. Sprawdziłem to w praktyce.

A jak klient nie zareaguje po pierwszym zastosowaniu przez coacha metody fenomenologicznej, to po drugim, lub trzecim na pewno.

W moim przypadku jak zaczynam pracę z klientem, którego zachowanie mi przeszkadza, to stosuję właśnie to, co w tym poście opisałem i efekt w 80% przypadków jest taki, że klient od razu chce zmieniać swoje zachowanie, lub też pyta co ma zrobić żeby nam się dobrze pracowało.

Gdy klient Cię zapyta co ma zrobić, żeby wam się dobrze pracowało, to NIE narzucaj mu od razu swoich warunków. Przedstaw mu je i spytaj co o nich myśli? Porozmawiaj o nich z klientem. Pozwól mu przyjąć te warunki, przemyśleć je, wyrazić swoją opinię. Jak mu je narzucisz, to on się na nie zgodzi, ale będzie to Introjekcja (Wchłonięcie). Klient to zaakceptuje, ale w głębi będzie się do tego zmuszał, a coachowi będzie się źle pracowało z tym klientem i będzie go nazywał „trudnym klientem”.

W Gestalcie nie ma trudnych klientów, są tylko opory w kontakcie, niepełne kontakty i błędne interpretacje;))

Gestaltowski coach nie ma trudnych klientów.

Gestaltowski trener nie ma trudnych grup szkoleniowych. Gestaltowski trener ma grupę, w której zneutralizuje opory, z którą nawiąże kontakt i pozwoli grupie zaistnieć, tj. wypowiedzieć swoje zdanie.





4.5. Coaching i Gestalt – Mechanizmy obronne

10 04 2009

4.5. Mechanizmy obronne

W podrozdziale (poście) 5.1. Struktura kontaktu, opisałem 5 elementów wchodzących w pełen kontakt. W praktyce jednak kontakt (relacja) nie składa się tylko z tych 5 etapów. W skład kontaktu wchodzą również różnego rodzaju przeszkody, które utrudniają kontakt z drugą osobą. W Gestalcie jest ich pięć.

Są to:

  1. Konfluencja
  2. Introjekcja
  3. Projekcja
  4. Retrofleksja
  5. Defleksja

Nazwy te są wybitnie podręcznikowe, więc żeby Ci było łatwiej je zapamiętać opiszę je i zaproponuję łatwiejsze do zapamiętania „zamienniki”, których ja sam używam.

Ad. 1. Konfluencja – UZALEŻNIENIE – ma miejsce, kiedy jedna osoba uzależnia się od drugiej, lub gdy dwie osoby nawzajem się od siebie uzależnią. Tam gdzie Ty, tam i Ja.

Konfluencja – uzależnienie – może przybierać formę „pozytywną” i „negatywną”.

Uzależnienie pozytywne (konfluencja pozytywna) jest wtedy, kiedy obie osoby robią wszystko razem, ale obie czerpią z tego radość, satysfakcję.

Np. dwie koleżanki, które robią wszystko razem; piłkarz, którzy uzależnia się od swojej drużyny, a ona od niego – grają mecze, ale wszyscy czerpią z tego radość.

Uzależnienie negatywne (konfluencja negatywna) – jest wtedy, kiedy jedna osoba robi coś dla drugiej mimo, że jej samej to nie sprawia radości; kiedy poświęca się dla drugiej osoby w imię jakiejś idei np. małżeństwa, przyjaźni, pracy.

Np. Kiedy żona chodzi z mężem na mecze piłki nożnej, mimo iż ich nienawidzi, a mąż chodzi z żoną na zakupy mimo, iż tego nie cierpi.

Kiedy głosuję tak jak mój szef, a chcę przeciwnie; kiedy ubieram się tak jak inni.

Uzależnienie pozytywne kiedy trwa przynosi radość. Mam super osobę z którą robię super rzeczy. Kiedy się skończy przynosi smutek. Nie mam już super osoby, NIE mogę robić super rzeczy. Często nadchodzi kryzys, rezygnacja, przygnębienie, depresja.

Uzależnienie negatywne kiedy trwa przynosi i radość i smutek. Cieszę się względami szefa (radość), ale wszystko robię tak jak on, często wbrew sobie (smutek). Takie działanie często prowadzi do zobojętnienia, przynosi skutki podobne do prania mózgu – robię wbrew sobie, to co mi każą, ale jest mi to z czasem obojętne. Nie ma dla mnie znaczenia, to że cierpię – przyzwyczaiłem się już do tego i bez tego nie wyobrażam sobie życia np. jak bita żona przyzwyczaja się do męża alkoholika.

Kiedy się skończy:

- wpierw przynosi nasilenie smutku – straciłem kogoś kto po części dawał mi jakąś korzyść,

- po czasie przynosi radość – zauważam, że nie mam tej korzyści, ale nie ma też tyrana który mnie gnębił – JESTEM WOLNY – szef już mi nie każe tego i tego; mąż już mnie nie bije, nie robi awantur.

Podsumowując Uzależnienie jakie by nie było (czy pozytywne, czy negatywne) przynosi negatywne skutki.

Kiedy pozytywnie się uzależniasz – pamiętaj, że nagły koniec kontaktu, związku przyniesie Ci bardzo dużo cierpienia!

Kiedy negatywnie się uzależniasz – pamiętaj, że cały kontakt, związek będzie dla Ciebie cierpieniem.

Jako coach bardzo często na life-coachingu spotykam ludzi, którzy negatywnie uzależnili się od innych (np. szefów, mężów, matek) i teraz cierpią. Nie wiedzą co się stało. Wiodą życie w obojętności, przygnębieniu, znudzeniu, cierpieniu pomieszanym z radością i nawet nie wiedzą, że są uzależnieni od tego cierpienia.

Jeśli ich uzależnienie jest słabe współpracuję z nimi. Jeśli jest mocne, polecam znajomego terapeutę.

Ad. 2. Introjekcja – WCHŁONIĘCIE – przejęcie czegoś z zewnątrz z otoczenia i uznanie tego za swoje, bez przemyślenia tego, czy ja tego na pewno chcę.

Introjekcje – Wchłonięcia – są pozytywne jak i negatywne.

Przykłady:

- pozytywne: „Trzeba szanować innych ludzi”, „Trzeba szanować ich własność”, „Kiedy chcę zabrać głos, to powinienem podnieść rękę, a nie krzyczeć”;

- negatywne: „Nie wolno rzuć gumy”, ale ja chcę rzuć gumę; „Trzeba słuchać szefa”, ale według mnie on nie ma racji; „Trzeba słuchać rodziców”, ale oni chcą ze mnie zrobić księdza, a ja nie chcę;

Kiedy coś Wchłoniemy bez przemyślenia i czujemy się z tym dobrze, to dokonaliśmy wchłonięcia pozytywnego.

Jeśli coś Wchłoniemy bez przemyślenia i czujemy się z tym źle, czujemy pewien dyskomfort, to oznacza to, że dokonaliśmy wchłonięcia negatywnego. Robimy coś, bo otoczenie, społeczeństwo tak robi, ale my tego nie chcemy robić. Tłumimy w sobie to, co chcemy i prędzej czy później wybuchniemy i zbuntujemy się.

Pytanie dla coachów i trenerów:

- Jesteś coachem / trenerem bo chcesz, czy ktoś Ci kazał? Może szef bo potrzebował akurat trenera a Ty byłeś dobrym pracownikiem? Może rodzice, albo znajomi powiedzieli Ci: „Bądź trenerem, albo coachem, będziesz dużo zarabiał”?

Jeśli nawet tak się stało, że wchłonąłeś swój zawód bez przemyślenia go, to wcale nie oznacza, że masz go rzucać. Pomyśl nad tym, co teraz możesz zrobić, żeby być tym kim jesteś nie tylko z wykształcenia, ale również z serca

Podpowiedź:

Kiedyś moi rodzice zaproponowali mi pójście do technikum elektronicznego. Pomyślałem „Będę robił roboty, Będzie fajnie”.

W 3 klasie zrozumiałem, że nie będę robił robotów, a elektroniczną edukację skończę w 5 klasie na nauce naprawy czarno-białego odbiornika telewizyjnego i prostego odbiornika radiowego.

Dodam, że kończyłem szkołę średnią w 2002 roku. W XXI wieku, w erze telefonów komórkowych, telewizorów plazmowych, odtwarzaczy mp3 i komputerów.

Cóż program nauczania jaki był taki był. Postanowiłem: „Nigdy więcej szkoły technicznej, nigdy więcej elektroniki”. Poszedłem na studia z Zarządzania i Marketingu.

Na II roku zepsuł mi się telefon komórkowy. Gwarancji już nie było, więc jako elektronik z oceną celującą na dyplomie, sam postanowiłem go naprawić. Po tym jak go już rozkręciłem, przez 2 tygodnie siedziałem przed komputerem i szukałem w Internecie wiadomości na temat napraw telefonów komórkowych.

Efekt był taki, że nie tylko naprawiłem swój telefon, ale nawet mojej kuzynce i jeszcze kilku znajomym z akademika. Po kilku miesiącach prowadziłem Komis z telefonami komórkowymi i oczywiście serwis telefonów komórkowych (specjalizowałem się w Ericssonach i Sony-Ericssonach :)), a moi znajomi pytali mnie w jakiej szkole nauczyłem się naprawiać telefony komórkowe. Odpowiadałem: „W szkole zwanej życiem”.

Kolejne pytanie do Ciebie: „Co ja zrobiłem, żeby z dyplomowanego elektronika, stać się elektronikiem z serca, z własnego pragnienia?”. Odpowiedz na nie, a potem zrób to samo co ja;))

Ad. 3. Projekcja – po mojemu też PROJEKCJA – a jest to przypisanie innemu człowiekowi cech oraz stanów emocjonalnych samego siebie.

Jesteś jak projektor, który wyświetla na innej osobie to, co ma w środku samego siebie.

Np. kiedy mówisz „wyglądasz na zdenerwowanego”, możesz widzieć w normalnej minie kolegi coś co by go zdenerwowało, bo sam jesteś zdenerwowany. Możesz też widzieć odbicie samego siebie. Kolega zobaczył, że ty jesteś zdenerwowany, to i sam posmutniał, a ty go teraz pytasz, czy jest zdenerwowany? Nie jest, ale Ty widzisz w nim zdenerwowanie.

Przychodzi do Ciebie klient, lub ktoś ze znajomych. Ty jesteś zdenerwowany i po chwili on też jest zdenerwowany i krzyczycie na siebie. Cóż mogę Ci tylko pogratulować – masz silną projekcję;))

Idziesz do sklepu. Jesteś w świetnym humorze. Ekspedientka jest zdenerwowana, nie miło Cię traktuje. Nagle tracisz swój świetny humor i zaczynasz obrażać drugą osobę tak jak ona Ciebie. Cóż uległeś projekcji ekspedientki. Ona pomyślała, że przyszedł denerwujący klient i zaczęła Cię tak traktować. Ty przyjąłeś jej reguły gry i jej projekcję i oboje jesteście zdenerwowani…

Jest to przykład Projekcji negatywnej. Projektujesz negatywne uczucia, emocje.

Jest też Projekcja pozytywna, kiedy to projektujesz na innych pozytywne uczucia i emocje. Np. gdy jesteś wesoły, wchodzisz do domu, całujesz żonę, mówiąc jak ślicznie dziś wyglądasz, a potem opowiadasz żonie i dzieciom wesołą historię, która dziś Ci się przydarzyła:)))

Ad. 4. Retrofleksja – TŁUMIENIE – zatrzymywanie w sobie swoich emocji, popędów, żądań, gniewu.

Mamy Tłumienie negatywne i pozytywne.

Negatywne – tłumisz coś, co Ci pomaga, jest korzystne dla Ciebie – np. przeszkadza mi, że wszystkie okna w tramwaju są zamknięte, jest duszno i nikt go nie otworzył. Chcę otworzyć okno, ale się wstydzę, bo skoro nikt nie otwarł, to widocznie tak powinno być. A skąd wiesz, że inni nie myślą tak jak Ty? I wszyscy się gotują w zamkniętym tramwaju, a można było tylko otworzyć okno:))

Pozytywne – tłumisz coś, co Ci może zaszkodzić – np. szef Cię zdenerwuje, chcesz mu powiedzieć „Ty głupi durniu, kto ci dał tę pracę!”, ale nie robisz tego. Chwilę później mówisz mu, że to rozwiązanie jest korzystne, ale są jeszcze bardziej korzystne…;))

Ad. 5. Defleksja – ZNIEKSZTAŁCENIE – zmienienie, wypaczenie Twojej potrzeby.

Np. szef Cię zdenerwował, chcesz mu powiedzieć „Ty głupi durniu, kto ci dał tę pracę!”, ale nie robisz tego. Wychodzisz z pracy jedziesz samochodem i krzyczysz na innego kierowcę: „Jak jedziesz durniu, kto Ci dał prawo jazdy!”. Potem wchodzisz do domu i krzyczysz na żonę „Ty głupia kobieto, jak możesz tyle wydawać”, a potem krzyczysz na dziecko „Ty durniu, jak mogłeś dostać „jedynkę” z matematyki”.

To jest właśnie Zniekształcenie. Zamiast wydrzeć się na szefa, krzyczysz na kierowcę, żonę i dziecko. Krótko mówiąc chcesz coś zrobić komuś, ale robisz to innej osobie.

Inne przykłady:

Jesteś głodny, ale zamiast jeść, palisz papierosa. – ciągle jesteś głodny i palisz coraz więcej, a Twój nastrój się pogarsza.

Jesteś zmęczony, nie wyspany, ale zamiast iść spać, pijesz kawę. Efekt – dalej jesteś zmęczony i pijesz kolejną.

Jesteś zdenerwowany na szefa, a krzyczysz na klienta.

Brakuje Ci pieniędzy, zamiast spróbować więcej zarabiać, oskarżasz tych, co mają więcej o to, że Cię oszukują, wyzyskują, kradną itp.





4.4. Coaching i Gestalt – Konstrukcja Teraźniejszość-Przeszłość-Przyszłość

10 04 2009

4.4. Konstrukcja Teraźniejszość-Przeszłość-Przyszłość

Pytania zadaję w kolejności dotyczącej wpierw teraźniejszości, potem przeszłości i na końcu przyszłości. Jest to konstrukcja ułatwiająca podejmowanie decyzji. Jeśli zapytam kogoś wpierw o przyszłość, lub przeszłość, to może się on poczuć jak bym wchodził do jego domu otwierając drzwi z buta.

Gdy spytam kogoś „Co chcesz poprawić w swoim działaniu, w czym chcesz być lepszy za tydzień?”, to on mi powie „nie wiem”, albo „we wszystkim”, albo „w tym co robię”. Te stwierdzenia są tak ogólne, że jako coach nie mam żadnego pożytku z nich – nie określę konkretnego celu na ich podstawie. Jeśli chcesz wyznaczyć cele (dotyczące przyszłości), to nie możesz od razu pytać o przyszłość!

Zacznij od teraźniejszości. Co robisz? Na czym polega Twoje zajęcie, praca? (otrzymasz odpowiedź)

Przeszłość: Skąd się wziąłeś tu, w tym miejscu? Jak to się stało, że robisz to? (otrzymasz odpowiedź)

Przyszłość: Co mogłoby być lepsze, łatwiejsze w twojej pracy? Co teraz robisz szybciej, łatwiej niż robiłeś w przeszłości? Co by było gdybyś to udoskonalił jeszcze bardziej? Co więc chcesz osiągnąć? Co jest Twoim celem? (otrzymasz odpowiedź, która może być celem coachingu)

Przykład:

Jest to fragment coachingu, jaki przeprowadzam w ćwiczeniu „Fabryka Papieru”. Ćwiczenie to jest abstrakcyjną sytuacją, ale doskonale obrazuje na czym polega coaching i jak się go prowadzi.

-         Chodzisz po kartkach papieru. Co mogłoby być lepsze, łatwiejsze w Twojej pracy? – pytam jednego z pracowników mojej „Fabryki Papieru”.

-         Nie wiem. Żeby mi się lepiej chodziło – odpowiada osoba, a coach dalej nie wie co chce klient.

-         Co robisz, na czym polega Twoje zajęcie? (teraźniejszość)

-         Na przechodzeniu z kartki na kartkę papieru.

-         Co teraz robisz? (teraźniejszość)

-         Zastanawiam się czy to ja mam przejść czy osoba z na przeciwka.

-         Co stało się z Tobą przed chwilą? (przeszłość)

-         Osoba z na przeciwka mnie ominęła.

-         Czyli chcesz wiedzieć co powinieneś zrobić, gdy osoba z naprzeciwka Cię ominie? (pytanie o przyszłość)

-         Tak.

-         Jeśli będziesz to wiedział, to Twoja praca będzie łatwiejsza?

-         Tak

-         Zatem Twoim celem jest ustalić co masz zrobić, gdy osoba z naprzeciwka Cię ominie, bo to ułatwi Twoją pracę. Tak?

-         Tak.

W ten sposób z bardzo ogólnej wypowiedzi: „Żeby mi się lepiej chodziło” zrobiliśmy konkretny cel: „Zatem Twoim celem jest ustalić co masz zrobić, gdy osoba z na przeciwka Cię ominie, bo to ułatwi Twoją pracę”.





4.3. Coaching i Gestalt – Zamiana słowa na działanie, a tego działania na inne słowo

10 04 2009

4.3. Zamiana słowa na działanie, a tego działania na inne słowo

Jednym z elementów terapii Gestalt jest zamiana słowa na działanie, a tego działania na inne słowo:

Słowo => działanie => inne słowo

Ten sposób jest pomocny w coachingu, gdy klient nie wie co chce osiągnąć. Zadawałeś już mu pytania w konstrukcji: teraźniejszość – przeszłość – przyszłość, ale niewiele to dało. Klient dalej odpowiada ogólnie: „Wszystko chce poprawić”.

Wówczas zamieniasz jego słowo na działanie, a działanie na inne słowo, tzn. każesz mu zrobić, to co powiedział i pytasz co robi.

-         Co chcesz zmienić? – pyta coach.

-         Wszystko chcę zmienić, ulepszyć.

-         Chcesz ulepszyć wszystko. Zatem pokaż mi, na czym polega twoja praca, twoje działanie (czyli to „wszystko”). Nie chodzi mi o to, żebyś tylko mi opowiedział, lecz również pokazał, zademonstrował.

Klient wykonuje to działanie, a ty go pytasz: „Co robisz w tym momencie?” On odpowiada i opisuje co robi. Przez to, że wykonuje to działanie, jest w nie zaangażowany, może zwrócić uwagę na szczegóły o których by nawet nie pomyślał, gdyby tylko opisywał swoje działanie.

Opisując skupiamy się często na naszych myślach, przypuszczeniach, skojarzeniach, naszych „widzi mi się”, a nie na rzeczywistych szczegółach. Tylko opisując działanie, możemy pominąć wiele drobnych szczegółów, które mogą mieć istotny wpływ.

-         Czy coś sprawia Ci trudność w tym działaniu? – zadajesz kolejne pytanie.

A klient może odpowiedzieć:

- Tak, nie wiem w którym momencie to ja mam przejść na kartkę, a w którym osoba z naprzeciwka.[1]

Wtedy Ty mówisz:

-         Chcesz wiedzieć, kiedy Ty masz przejść, a kiedy osoba z naprzeciwka?

-         Tak- odpowiada klient, a Ty właśnie ustaliłeś pierwszy cel coachingu;)

Zamieniłeś słowa: „Wszystko chcę poprawić”, na działanie, a to działanie na słowa: „Chcesz wiedzieć, kiedy Ty masz przejść, a kiedy osoba z naprzeciwka.”

PS. Pisząc o Gestalcie, dochodzę do wniosku, że o wiele łatwiej go pokazać, niż opisać. Ale chyba nic wielkiego nie odkryłem, bo chyba wszystko jest łatwiej pokazać niż opisać;))


[1] sytuacja abstrakcyjna z mojego ćwiczenia „Fabryka Papieru”.